Alicya w Krainie Słów


Drogę gubią ci, którzy obracają się za siebie


Koniec nie nadejdzie


HIT lub KIT, czyli film tygodnia


Polecamy


Czytam, bo lubię grozę


A co mieszka w twojej piwnicy?

Na pewno słyszeliście już o Bazyliszkach. Przedziwnych stworach pojawiających się w licznych legendach, podaniach i baśniach. Kreaturach wykluwających się z jaj składanych przez koguty i wysiadywanych przez ropuchy. Takich, które każdego, kto spojrzy im w oczy, zamieniają w kamień. Jak myślicie, co zrobilibyście, gdyby okazało się, że jedna z takich maszkar mieszka sobie spokojnie w waszej piwnicy? A dokładniej rzecz biorąc w podziemiach piwnicy…

***

Bastian i jego  przyjaciel Johann, szwendając się po piwnicach wiedeńskiej kamienicy trafiają na tajemnicze przejście. Co może z takim odkryciem zrobić dwójka rządnych przygód i ciekawskich chłopców? To raczej oczywiste! Uzbrojeni w latarki, lustro i dziennik słynącego ze swoich awanturniczych przygód dziadka, zapuszczają się w najmroczniejsze trzewia budynku. Tam odkrywają ruiny antycznych budowli, zadziwiająco realistyczne posągi i coś… cuchnącego, pierzasto-łuskowatego i przeraźliwie piejącego. Czyżby był to jakiś mityczny stwór?

Dynamicznie opowiedziana historia i towarzyszący jej duszny, klaustrofobiczny klimat pochłaniają nas od pierwszych stron. Ponadto zachwyca rewelacyjny dobór tematu, stanowiący świetny sposób na odświeżenie legendy. Podana w przygodowej formie zainteresuje młodszych odbiorców przykurzonymi i skostniałymi już nieco opowieściami. Przy okazji zachęci do poszukiwań, pokaże, że to co minione nie musi być wcale tak nudne, jak się wydaje.

Książki takie jak „Bazyliszek. Niesamowite przygody Bastiana Zekoffa”, kreują także bardzo pożądane wzorce. Pokazują, że można robić coś więcej niż siedzieć samotnie w domu z nosem w telefonie. Że życie w realu może okazać się niesamowite, jeśli odważymy się je chociaż trochę poeksplorować. Podczas lektury młodzi czytelnicy przekonają się, że świat pełen jest rzeczy, które tylko czekają na to by zostać odkryte! Wystarczy się tylko uważniej wokół siebie rozejrzeć. Poza tym, a co trzeba z całą stanowczością podkreślić, tego typu opowieści oddają dzieciakom także ich sprawczość. Zauważcie bowiem, że bohaterowie „Bazyliszka…” nie potrzebują dorosłych by poradzić sobie z „problemem”. Sami odważnie wybierają się w nieznane, chcą ratować dziadka i stawiają czoła wrogowi. Pokazują, że nawet dziecko może pokonać największego potwora, jeśli zaufa swoim możliwościom, uwierzy w siebie i go przechytrzy. A aby tego dokonać musi dobrze poznać wroga oraz znaleźć jego słabe strony. Czyż to nie fantastyczna pochwała wiedzy i sprytu?

Jeśli dodać to tego wartką akcję i stonowane, ale sugestywne ilustracje, to nie ma najmniejszych wątpliwości, że ta książka jest warta waszej uwagi. We mnie obudziła nie tylko tęsknotę za niewiadomym i dawno zapomniany zew przygody, ale także ciekawość. Dowiadujemy się z niej bowiem, że cały Wiedeń połączony jest siecią tuneli. Bardzo mnie to zaintrygowało, nie wiedziałam czy to ciekawostka stworzona na potrzeby fabuły, czy fakt. I poprosiłam bardziej obeznaną w temacie historyczkę o weryfikację tych informacji. Odpowiedź przyjemnie mnie zaskoczyła, bo okazało się, że jest w tym spore ziarno prawdy.

Na koniec dodam, że „Bazyliszka” czytałam córce na głos i musiałam się jej gęsto tłumaczyć z tego jak, to możliwe, że pieje i potrafi zmienić jednym spojrzeniem każdego w kamień. Musiałam ją także zaprowadzić do piwnicy u babci (oczywiście z latarką i podręcznym lusterkiem, spakowanymi do plecaka tak na wszelki wypadek) – i przyznaję, że dreszczyk emocji był.

Takie książki, które oprócz rozbudzania wyobraźni, skłaniają nas do otwarcia się na świat i spróbowania czegoś nowego, bardzo sobie cenię.

[współpraca reklamowa barter]

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2024 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com