Alicya w Krainie Słów

Trwają prace techniczne nad stroną. Niektóre funkcję mogą nie działać poprawnie. Przepraszamy za utrudnienia.


Czytanie rzeczy różnorodnych sprawia największą przyjemność


Drogę gu­bią ci, którzy oglądają się za siebie


Nigdy niekończąca się groza...


Bler. Człowiek ze Światła! Poznaj POLSKIEGO SUPERBOHATERA!


Zapraszamy w pełną grozy podróż z mapą cieni


Czytam, bo lubię grozę


Kobieta, wino i VHS

Wieczór Halloween, samotna kobieta w domu (obowiązkowo z winem) i podrzucona przez tajemniczego, zamaskowanego jegomościa kaseta VHS. To nie mogło się  skończyć dobrze.

W sequelu All Hallow’s Eve na kanapie przed TV – tym razem bez dzieci pod opieką – zasiadła z kieliszkiem czerwonego trunku Andrea Monier. Swoją drogą (jak na moje kaprawe oko) aktorka bardzo podobna do grającej w pierwszej części Katie Maguir – przez chwilę myślałam nawet, że to ta sama kobieta. Nasza bohaterka, nie przejmując się raczej podejrzanym typem, który kręci się pod jej oknem i podrzuca pod drzwi VHS, już na wstępie wygłasza pogląd na temat wyższości kaset video nad Blu-ray. Według niej zbyt czysty obraz powoduje, że film trąci sztucznością, dlatego też ochoczo „odpala” magnetowid, by chłonąc niedoskonałość nagrań z taśmy. Zapewne aktorka dzieli się z nami w ten bezpośredni sposób opinią większości twórców, których shorty przyjdzie nam wraz z nią oglądać. Tak czy siak trudno taki wstęp uznać za delikatną sugestię.

Jedenastu reżyserów podjęło się nakręcenia ośmiu (+1, czyli klamra) krótkometrażowych historii. Mamy do czynienia z urozmaiconym, bogatym w smaki spektaklem, różnorodnym tak pod względem tematyki, sposobu opowiadania, jak i klimatu. Czekają na nas dopracowane ścieżki dźwiękowe, budzące niepokój zdjęcia, ciekawe (w większości) fabuły z zaskakującymi puentami i spora dawka napięcia. Muszę przyznać, że niektóre historie oglądałam ze szczególnie mocno napiętymi nerwami. Do kilku z zamieszczonych na kasecie shortów na pewno wrócę przy różnych okazjach, ponieważ zrobiły na mnie wrażenie. O kilku nie pamiętałam już kilka godzin po seansie, (np. o The Last Halloween) – dobrze, że wynotowałam sobie tytuły, bo kompletnie bym je w tym tekście pominęła.

Zacznę od smakowitszych kąsków. Już pierwsza pt. Jack Attack historia jest niczego sobie. Opowiada bowiem o zemście dyń – bezlitośnie patroszonych, krojonych i żłobionych na Halloween. Bohaterowie najwyraźniej zadarli nie z tą dynią. I pomyśleć, że jej zemsta jest ucieleśnieniem lęków, które mamy także w Polsce, tylko, że nasze związane są z arbuzami (pamiętacie dlaczego nie wolno jeść pestek?). Short obfituje w dobre sceny gore. Urzekł mnie klimat opowieści o chłopcu (A Boy’s Life), który poluje na potwora spod łóżka. Początkowo myślałam, że filmik kompletnie nie pasuje do All Hallow’s Eve. Myliłam się, suspens oparty na rodzinnej tragedii i usilnych próbach matki stawienia oporu lękom syna był doskonale wyważony. Okazało się bowiem, że kobieta nie lęki powinna zwalczać…. Od czarnego humoru kipi historia pewnego mało apetycznego, podstarzałego, mężczyzny (Mr. Tricker’s Treat), którego widz na pierwszy rzut oka szufladkuje już jako psychopatę lub zboczeńca. Jak się okazuje – całkiem słusznie. Mężczyzna ma bowiem pewne nietypowe hobby. Zdradzę tylko tyle, że jego ozdoby halloweenowe nie bez powodu wyglądają niesamowicie realistycznie i trochę się ten nasz antybohater musi natrudzić, by nie próbowały mu uciekać. Spore wrażenie robi także ostania historia: Alexia. Uzbrojona w sceny jump sprawiła, że zaniemówiłam i to nie tylko z powodu paraliżujących, kręcących się oczu (majstersztyk charakteryzacji!!). Powiem tak: nie usuwa się ze znajomych z fb byłej dziewczyny, zwłaszcza jeśli ta nie żyje. Może się bowiem poczuć zdradzona, niekochana, w efekcie opanować komputer, wyłonić się zza fotela – brrrrr. A tak swoja drogą, czy każdy z nas przypadkiem naprawdę nie zostawia na portalach społecznościowych cząstki swojej duszy? Zdecydowanie należy to wziąć pod rozwagę. Kolejny z filmików – Decsent – sprawił, że podczas oglądania wstrzymywałam oddech wraz z główną bohaterką: raz, że mam coś do tego chowania się w szafie, dwa mieszkam na ósmym piętrze i windą jeżdżę często. Ta konkretna historia opowiada o kobiecie, która przypadkowo poznała twarz mordercy swojej przyjaciółki, prawie przyłapując go na gorącym uczynku, aczkolwiek za późno, by biedaczce pomóc. Pech chce, że kilka tygodni później z tym samym facetem utknęła w windzie. Jeśli wczujemy się w sytuację kobiety, to całe wydarzenie po prostu ryje beret. Ja w sumie mam tak zawsze i bez świadkowania morderstwu, więc chyba zacznę po prostu chodzić po schodach.

Jak już wspomniałam nie wszystkie shorty przypały mi do gustu. W The Offering zabrakło jakiegoś mocnego akcentu. Wiemy, że dwójka mężczyzn ma złożyć coroczną ofiarę bóstwu albo demonowi i trochę spaprali sprawę. Nie powiedziano nam jednak nic o ledwie zarysowanym rytuale. Niedopowiedzenie w tej sytuacji nie „zagrało” na korzyść shorta. Rozbudziło tylko apetyt, którego nawet nie próbowało  zaspokoić. Jedynie co mi się tutaj spodobało to zimowa, leśna sceneria i pniaczek wokół którego toczy się akcja – to jednak za mało. Nie podobała mi się także cyrkowa opowiastka o krwawej zemście na sadystycznym ojcu (M is for Masochist). Nie przypadł mi do gustu ani zamysł ani przerysowane wykonanie. Prawdopodobnie twórcy chcieli stworzyć zniesmaczające nas gore. Jeśli ktoś ma na takie ochotę, to jednak odeślę go do shorta numer jeden, czyli do zemsty demonicznej dyni (Jack Attack). Nijaki wydał mi się segment pt. The Last Halloween z tajemniczymi dziećmi, które odbywają tradycyjną wyprawę po „dary” po okolicznych domach. O ile początek intryguje, o tyle druga połowa to pasmo rozczarowań. Nietypowe dzieci, nietypowe Halloween, nietypowy świat. Przekombinowane.

Nasza bohaterka – ta oglądająca filmy – tym razem nie została, tak jak w poprzedniej części, wyraziście wprowadzona do serii okropnych zdarzeń. Owszem, wiemy, że morderca na nią zapoluje. Im bardziej ona wchodzi w jego świat, tym bardziej on może zadomowić się w jej – fikcja ma zawładnąć rzeczywistością. Jednak  morderca, istota z dyniową maską, która przypomina mi bejsbolową rękawicę, nie przeraża, tak jak robił to demoniczny klaun w części pierwszej. Postać nie dostała od reżyserów szansy na wzbudzenie niepokoju, postanowili nas nieco zmylić zmieniając konstrukcję na taką, której się nie spodziewamy. Skierowali naszą uwagę na shorty, traktując po macoszemu ich tło.

All Hallows’s Eve I i II to ukłon w stronę najlepszych lat horroru i jakości, którą nadawał im VHS. Jednak jakość tego co ogląda nasza bohaterka jest zdecydowania lepsza od tej prezentowanej w pierwowzorze. Mimo iż, oglądane przez nas w drugiej części filmiki nie są stylizowane na nagrania wideo: brak zakłóceń, ziarna, zanieczyszczeń taśmy – da się wyczuć ten niepowtarzalny klimat, który swego czasu był ważniejszy w horrorze od taniego efekciarstwa. Warto podkreślić, że o sile All Hallow’s Eve decyduje na pewno prostota przedstawionych historii, która jest głównym źródłem ich  oddziaływania.

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2017 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com