Alicya w Krainie Słów


Drogę gubią ci, którzy obracają się za siebie


Koniec nie nadejdzie


HIT lub KIT, czyli film tygodnia


Polecamy


Czytam, bo lubię grozę


Dobry pączek to martwy pączek

Ach, pączki, pączusie…Dietetycy od lat biją na alarm, że te kupne to samo zło. Prawdziwych amatorów pączków żadne wykłady o podstępnych i zabójczych tłuszczach trans jednak nie odstraszą. Możliwe, że jedyne co może ich zniechęcić to wizja latających i agresywnych rarytasów, które zostały ożywione przy pomocy jaskrawozielonej, toksycznej substancji. Jeśli więc chcecie zerwać z pączkami, ale do tej pory wam to nie wychodziło, spróbujcie zastosować terapię szokową w postaci Ataku krwiożerczych donatów.

Oprócz tego, że występujące w filmie małe, zapalczywe pączki  są krwiożercze i wredne, to jeszcze wyglądają wprost ohydnie. Oślizgłe i uzbrojone w krzywe ząbki szczególnie upodobały sobie ludzkie mięso. Na próżno zastanawiać się po co gryzą skoro nie mają układu pokarmowego i jakim cudem wydobywają z siebie dźwięki nie posiadając potrzebnych do tego narządów, trzeba po prostu przyjąć, że tak być musi i oglądać produkcję dalej. Przekonamy się wtedy, że donaty są świetnie zorganizowane i wykańczają swoich „naturalnych wrogów” na dwa sposoby. Pierwszy z nich to wspominany już nagły, bezpośredni atak i wgryzienie się w ciało ofiary. Drugi, to dać się zjeść i wykończyć łasucha od środka, fundując mu mordercze zatrucie i spektakularną, zdającą się nie mieć końca, zieloną biegunkę.

Jeśli zastanawiacie się, jak to się stało, że słodkie pączusie, do tej pory winne co najwyżej tego, że odkładają się na biodrach, stały się krwiożercze, musicie wiedzieć, że jak zwykle w takich sytuacjach zadziałał przypadek. Johnny (Justin Ray), chłopak pracujący w donatowni ma wujka geniusza (Michael Swan), który w piwnicy (bo gdzie by indziej?) przeprowadza amatorskie eksperymenty na gryzoniach. W ten sposób wynajduje substancję, która – jak się okazuje – ożywia nie tylko martwe szczury. Gdy przypadkowo toksyczny płyn dostaje się do frytury, zaczyna się piekło, a sennym i spokojnym dotychczas miasteczkiem wstrząsa fala brutalnych morderstw. Nasi bohaterowie, gdy w końcu zorientują się, co się dzieje, stają heroicznie do nierównej walki z latającym ciastem. Oczywiście, żeby zlikwidować zagrożenie, jak to zwykle w parodiach horrorów bywa, trzeba je będzie „wybuchnąć”.

Wszystko tu jest typowe i film nie przedstawia sobą niczego więcej niż można się po nim spodziewać. W sumie tylko jeden z mordów przykuwa naszą uwagę na dłużej, ze względu na nawiązanie do klasyki kina, a dokładnie do słynnej sceny prysznicowej.  Zamiast noża występuje w niej oczywiście pączek. Reszta scen w których donaty wytaczają z bohaterów krew i fekalia, została nakręcona na zasadzie kopiuj, wklej. Nie robią więc na widzu większego wrażenia, a raczej rozczarowują go i nużą. To co jest jednak największym mankamentem filmu to gagi, które w założeniu pewnie miały być śmieszne, dialogi, które zapewne również miały nas rozbawić do łez i przerysowane postacie: typowi amerykańscy policjanci, nawiedzony hipis, tępy i podły szef, oraz blond lafirynda. Całkiem dobrze rozpisano za to dwoje głównych bohaterów: Michelle (Kayle Compton) oraz Johnny’ego. Zrządzenie losu i pączkowa inwazja sprawiły, że chłopak w końcu przejrzał na oczy i dostrzegł w wieloletniej kumpeli materiał na dziewczynę. Para jest na tyle sympatyczna, że przymykamy oczy na ich kiepściutkie aktorstwo (nie żeby reszta grała lepiej). Zresztą kto by oglądał taki film dla gry aktorskiej? Przecież wiadomo, że to o pączki głównie chodzi…

Mimo niedostatków, fabuła Ataku krwiożerczych donatów wyjątkowo trzyma się kupy. Więc jeśli nie macie alergii na produkcje takiego typu i macie ochotę obrzydzić sobie trochę słodkości (albo przerzucić się chociaż na chwilkę na bycie fit), to myślę, że pączkowe love story Scotta Wheelera wam nieco w osiągnięciu tego celu pomoże.

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2019 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com