Alicya w Krainie Słów


Drogę gubią ci, którzy obracają się za siebie


Koniec nie nadejdzie


HIT lub KIT, czyli film tygodnia


Polecamy


Czytam, bo lubię grozę


Wieczór z rekinem #15 Rekiny na zakupach

Wiadomo nie od dziś, że mam słabość do rekinów. Z uporem maniaka wracam więc do animal attacków z nimi w rolach głównych. Wracam, wracam i oczom coraz bardziej nie wierzę. Tym razem znów trafiłam na produkcję, która mnie zaskoczyła. Śmiertelnie poważnie bowiem opowiada historię ludożerców polujących w centrum handlowym. Nie, nie przewidzieliście się: w CENTRUM HANDLOWYM.

Najwyraźniej żaden rekin, nawet taki z kulawą płetwą, nie chciał w tym zagrać. Widz musi się więc zadowolić bestią wygenerowaną komputerowo. A, że nieudolnie i topornie, o tym przekonujemy się już w pierwszych minutach filmu, gdy ku radości gawiedzi, sztuczny twór wyskakuje z morskich odmętów i pożera przyjaciela głównego bohatera (Josh-Xavier Samuel), który to był zarazem bratem jego narzeczonej (Tina-Sharni Vinson). Rozdrabniam się nie bez powodu, powiązania rodzinne itd. są dla tej fabuły bardzo ważne. Ważniejsze nawet od rekinów i jatki, którą te miały nam zafundować.

Od nieszczęśliwego wypadku na plaży minęło kilka lat. Ukochana Josha, Tina, wyjechała, a nasz główny bohater niestety nie mogąc  otrząsnąć się po traumie został popychadłem w  markecie zamiast kontynuować karierę ratownika na plaży. I pech chce, że akurat w tym konkretnym sklepie,  po latach pojawia się ze swoim nowym chłopakiem Stevenem (Yuwu Qi) jego ukochana Tina. Ale spokojnie drogie dzieci, nie rozpaczajmy, zdradzę wam od razu, że dziewczyna tak naprawdę nigdy nie przestała kochać Josha. W tym samym miejscu pracuje Ryan (Alex Russel), który traci pracę z powodu swojej, mającej lepkie ręce dziewczyny (Jaimie). W tę postać wcieliła się znana z młodzieżowego serialu o syrenkach (H2O) Phoebe Tonkin, aktorkę widać ciągnie do wody. Po swoją niesforną córkę kleptomanke przyjeżdża Todd (Martin Sacks), a jako, że jest policjantem nie umyka jego uwadze dziwne zachowanie jednego z  klientów. Pech bowiem chce, że „dobry” bandyta (bo zmuszony do złego czynu) Doyle (Julian McMahon) ma napaść na sklep. Do tego koniecznie trzeba dorzucić najbarwniejszą parę z pieskiem, która utknęła w samochodzie na zalanym parkingu (znajomi Ryana). Ufffff…. Połapaliście się? Mnie też było ciężko. Weźcie więc kilka oddechów i przeczytajcie jeszcze raz, a ja pisze dalej.

Dużym nadużyciem byłoby stwierdzenie, że w markecie utknęły obce sobie osoby. Najwyraźniej świat jest na to za mały. Całe szczęście, że to nie był Lidl z nową gazetką promocyjną, bo rekiny nie miały by szans w starciu z tłumem. Ale tak już na serio, pewnie zastanawiacie się dlaczego Ci ludzie utknęli w markecie i jak znalazły się tam rekiny? Przyczyna jest jedynym dowodem na to, że ludzie piszący scenariusz do tego filmu od czasu do czasu potrafili coś w miarę logicznie uargumentować. Otóż w wyniku trzęsienia ziemi, powstaje tsunami, które wdziera się – jak to ma tsunami w zwyczaju – w głąb lądu. Wraz z falą przybywają rekiny. Mordercze płetwy są dwie: jedna broi na podziemnym parkingu, druga w środku sklepu. Obie mają tendencję do zajadania stresów, co tłumaczy ich niepohamowany apetyt. Iluż bowiem ludzi może naraz zjeść jeden rekin…? Okazuje się, że sporo. Trzeba przyznać, że dla takich głodomorów market jest w sumie idealnym miejscem, by coś niecoś przekąsić. A, że akurat trafiła im się promocja na świeże mięso, nie będą wcinały dań instant. Szkoda jedynie, że bufet jest nieco ruchliwy i przysparza nietypowym klientom kłopotów.

Efekty specjalne, zawiodły nie tylko w przypadku rekina, który potrafi rozwalić wszystko oprócz koszyka na zakupy, ale także spowodowały, że potężne tsunami wypada blado. Twórcom nie udało się również wykorzystać potencjału miejsca i stworzyć klaustrofobicznej atmosfery. Pływające wokoło fragmenty ludzkich ciał, nie budzą grozy. Nie pomogła także końcówka z akcją w stylu Rambo. Działania postaci były zbyt nielogiczne, a wręcz durne, byśmy mogli obdarzyć ich sympatią i im kibicować. Spodziewanych emocji, od których aż powinno kipieć miejsce, w którym została  uwięziona grupa ludzi, tutaj też nie ma. Nie pomaga także to, że ginie tylko ten, kto powinien i nikt z ważnych, pozytywnych bohaterów nie traci nawet włosa z głowy, to wręcz karygodne. Z tego centrum nie miało prawa wyjść aż tyle osób! Zwłaszcza, że przecież sami się tyle razy prosili. Zwróciliście uwagę, jak często beztrosko siedząc, majtają nogami nad wodą? To już pod tym względem Atak trójgłowegorekina jest lepszy.

Bait, to nie najwyższych lotów, produkcja australijsko-singapurska (pewnie dlatego Tina wyjeżdża właśnie do Singapuru i przywozi stamtąd chłopaka, przekąskę). Ciekawi tutaj rola Juliana McMahona, który ma na swoim koncie takie seriale, jak Czarodziejki, Portret zabójcy i Bez skazy oraz film Fantastyczna czwórka. Może do występu skusiły go strzelająca pod wodą broń palna i nieprzemakalne BMW.

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2020 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com