Alicya w Krainie Słów


Drogę gubią ci, którzy obracają się za siebie


Koniec nie nadejdzie


HIT lub KIT, czyli film tygodnia


Polecamy


Czytam, bo lubię grozę


Śledztwo kryptonim „Chirurg”

W dniu swoich dwunastych urodzin Martynka dostaje od rodziców wymarzonego królika. Niesamowicie tym faktem uszczęśliwiona od razu pędzi na pobliską łąkę, żeby nazbierać dla niego zieleniny. Do domu, rodziców i Kruszynka, któremu zdążyła nadać tylko imię, już jednak stamtąd nigdy nie wróci. Jej potwornie okaleczone ciało – ktoś wyciął dziewczynce wszystkie atrybuty przyszłej kobiecości – zostaje znalezione niedaleko jednych z poznańskich cmentarzy. Szybko okazuje się, że nie jest to pierwszy taki incydent na Naramowicach, z tym, że do tej pory wykolejeńcowi wystarczały wykradane ze świeżych grobów kobiece zwłoki. Wszystko wskazuje na to, że w Poznaniu grasuje nekrofil, morderca i pedofil w jednym. Trzeba go więc jak najszybciej złapać!

Śledztwo o kryptonimie „Chirurg” trafia w ręce „Zabójczej trójki”, czyli Freddy’ego, Harry’ego i Zbója. Kruger to taki poukładany i skrupulatny kapitan Żbik, Harry narwany i gdy trzeba brutalny operacyjniak, a Zbój, to niestroniąca od alkoholu ani innych przyjemności i uciech twarda babka, Dagmara Madej. Nasza trójka bardzo szybko typuje kolejnych podejrzanych (bo nagle okazuje się, że w Poznaniu aż roi się od wszelkiej maści dewiantów i zboczeńców), ale niestety im więcej zdobywa informacji i tropów, tym mniej elementów w tej układance do siebie pasuje. W efekcie ich poszukiwania tracą impet i rozwiązanie ohydnej sprawy zaczyna wymykać im się z rąk…

Po przeczytaniu powyższego opisu można by rzec: „obrzydliwa, okrutna i mroczna, ale to historia jakich wiele”. Otóż nie. Jest parę kwestii, które najnowszą powieść Michała Larka wyróżniają na tle innych thrillerów. Jak zapewne wiecie, pisarz nie bez powodu osadza akcję swoich książek na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Ówczesne zbrodnie i śledztwa stanowią dla niego, póki co, niesłabnące źródło inspiracji. W 1982 roku w Poznaniu naprawdę grasował nekrofil zabójca, Edmund Kolanowski*. Co warto jednak podkreślić, Chirurg nie jest fabularyzowaną wersją jego historii. Ze sprawy Kolanowskiego autor – nomen omen – wyciął tylko szkielet i kilka ciekawszych elementów. Reszta to fikcja i trzeba przyznać, że pisarz nie bał się puścić wodzy fantazji**. O czym jeszcze należy wspomnieć? Na pewno o zakończeniu. Te, którym uraczył nas Larek jest nietypowe i przełamuje schemat do którego zapewne większość z nas zdążyła się już przyzwyczaić. Zaproponowane przez niego rozwiązanie i finał, nie dość, że świetnie wpisują się w klimat PRLowskich śledztw, to jeszcze dodają całej historii wiarygodności (dlatego wciąż musiałam samą siebie upominać, że to jest przecież fikcja literacka).

Larek nie rozbudowuje nadmiernie wątków pobocznych. Niby coś sugeruje, niby coś przemyca, ale nie da się ukryć, że przede wszystkim skupia się na śledztwie. Czytelnik nie ma więc zbyt wielu okazji by bliżej przyjrzeć się bohaterom. Poznaje ich tylko na tyle by zacząć darzyć ich sympatią, jednak nie aż tak, by móc przejrzeć ich na wylot (dlatego po cichu liczę na to, że w kolejnych tomach nas czymś zaskoczą). Michał zdecydowanie przedkłada konkret nad emocje, co nie przeszkadza mu oczywiście budować wokół fabuły ponurej atmosfery. I muszę przyznać, że udała mu się w Chirurgu przedziwna sztuczka: mimo iż cały czas coś się dzieje – milicjanci wpadają na tropy kolejnych podejrzanych, urządzają zasadzki, prowadzą przesłuchania itd. – odniosłam wrażenie, że akcja toczy się bardzo nieśpiesznie. Chirurg ma więc w sobie coś z działającej hipnotyzująco – przynajmniej na mnie – „dynamicznej stagnacji”.

*Prawdziwą ofiarą Kolanowskiego była Alinka, stąd pewnie w jednym miejscu w powieści znajdziecie błędne imię ofiary

**Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej, warto odsłuchać podcastu Michała Larka na temat Edmunda Kolanowskiego TUTAJ

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2020 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com