Alicya w Krainie Słów


Drogę gubią ci, którzy obracają się za siebie


Koniec nie nadejdzie


HIT lub KIT, czyli film tygodnia


Polecamy


Czytam, bo lubię grozę


Cisza, którą należałoby przemilczeć

Jeśli chodzi o promowanie filmów, dzięki systemowi rekomendacji, Netflix radzi sobie wyśmienicie. Ledwie co na ekranie pojawił się drugi sezon przygód nastoletniej czarownicy The Chilling Adventures of Sabrina, a już wcielającą się w nią Kiernan i grającą jej ciotkę Zeldę, Mirandę Otto możemy oglądać w następnej produkcji pt. Cisza. Na dokładkę najnowszy netflixowy horror bardzo wyraźnie nawiązuje do zeszłorocznego, udanego debiutu reżyserskiego pt. Ciche miejsce (reż. John Krasinski). W wielkim skrócie: i tu i tu ludzie są ofiarami krwiożerczych, wyczulonych na najmniejszy dźwięk potworów, a jedną z głównych bohaterek jest głucha dziewczyna, która wraz z rodziną walczy o przetrwanie. Poza tym, co by nie mówić, ataki zmutowanych latających stworów, które mogliśmy podziwiać w zwiastunie Ciszy, przywodzą na myśl taki klasyk kina grozy jak Ptaki Alfreda Hitchcocka. Zapowiadał się więc, może niezbyt oryginalny, ale mimo to całkiem przyzwoity seans napędzany skojarzeniami z Ptakami, Cichym miejscem i Sabriną. Niestety, jak to zwykle bywa na wyobrażeniach się skończyło. To co przyszło nam oglądać było zdającym się nie mieć końca koszmarkiem. Szczerze mówiąc wolałabym po raz kolejny obejrzeć film o morderczych pączkach albo zmutowanych rybach, bo w tych produkcjach przynajmniej nikt nie próbował mi wmawiać, że nakręcono je na poważnie.

Co gorsza, Cisza powstała najprawdopodobniej w 2017 roku. Była jednak tak słaba, że ktoś, najwyraźniej niepozbawiony smaku i rozsądku, odstawił owo dzieło na półkę, by się tam zasłużenie kurzyło. Ale jak to mawiają: „każda potwora znajdzie swego amatora”, więc film tak czy siak doczekał się swoich pięciu minut w 2019 roku, gdy Netflix postanowił wykupić do niego prawa. Spółka szarpnęła się na tę wątpliwą inwestycję zapewne dlatego, że Cisza idealnie wpasowała się w jej system promocji. Jak dla mnie produkcja nawet gdyby nie wyglądała (ze względu na daty premier) jak nędzna podróbka Cichego miejsca, to i tak nie byłaby się w stanie obronić jako samodzielny twór. Zawiodło tutaj po prostu wszystko: od bezmyślnej reżyserii (reż.  John Robert Leonetti), nieodrzecznej fabuły, przez CGI po nieprzekonujące aktorstwo i brak emocjonalnego napięcia.

Film zaczyna się od kiepskiego prologu, wypełnionego histerycznymi wrzaskami pożeranych żywcem naukowców-grotołazów. Ostatnią rzeczą, którą zrobili w życiu było przebicie się do sieci jaskiń, które po wsze czasy powinny pozostać odcięte od zewnętrznego świata. Zamieszkują je bowiem zmutowane, mięsożerne nietoperze, które po wydostaniu się na wolność atakują wszystko, co wydaje jakikolwiek dźwięk. Następnie poznajemy niesłyszącą Ally i problemy z którymi musi się na co dzień borykać. W obliczu niebezpieczeństwa ona i jej bliscy postanawiają opuścić miasto i zaszyć się gdzieś na odludziu. Względne poczucie bezpieczeństwa Andersów szybko się jednak kończy, gdy przekonają się, że ślepe, pterodaktylopodobne kreatury, nie są ich jedynym problemem.

Co do samych jaskiniowych mutantów, to oprócz tego, że ich wygląd zdradza niedostatki budżetowe, to jeszcze najwyraźniej nikt podczas kręcenia filmu nie zastanawiał się nad sensownością ich istnienia. Skoro przez całe wieki były zamknięte w jaskiniach, to czym się żywiły? Czy tak dominujący drapieżnik miał szansę przeżyć nie niszcząc łańcucha pokarmowego i przy okazji siebie? Hibernowały? Następna niepokojąca sprawa, to rozmiar katastrofy wywołanej przez potwory. Przemieszczają się z zupełnie normlaną prędkością, powiedzmy taką, jak wędrowne ptaki. Więc nawet jeśli Stany Zjednoczone nie zdążyły zareagować na niebezpieczeństwo, to przecież reszta świata ma wystarczająco dużo czasu by wymyślić na nie sposób. Zwłaszcza, że od samego początku wiadomo z czym mamy do czynienia i niestety dla filmu, owo zagrożenie nie wydaje nam się nie do pokonania. Grozę i napięcie zabito więc tutaj mało przekonującą oczywistością. Przewaga Cichego miejsca w tej kwestii jest ogromna: u Krasinskiego mogliśmy się tylko domyślać, jak powstały potwory, które, nie ma co ukrywać, były naprawdę przerażające. W Ciszy słabo wyeksponowano także drugi problem z którym przyszło borykać się bohaterom: ludzi, którzy w obliczu apokalipsy zatracają człowieczeństwo w imię Boga. Ów motyw został doszczętnie zaprzepaszczony i nie odegrał w produkcji należytej roli. A szkoda.

Oprócz nielogiczności i kiepsko wyważonej fabuły, kolejnym gwoździem do trumny jest tutaj aktorstwo. I o ile Mirandzie nie mogę niczego zarzucić, grała na tyle na ile pozwalał kiepski scenariusz, za to Shipka rozczarowuje na całej linii. Nawet nie próbowała udawać, że wciela się głuchą dziewczynę, której rodzina w każdej chwili może zginąć. Millicent Simmonds (Regan Abbott w Cichym miejscu) poradziła sobie w tej roli zdecydowanie lepiej. Aktorka doskonale oddała bowiem tragizm sytuacji, w której osoba która nie słyszy nie ma świadomości czy nie naraziła siebie (lub kogoś bliskiego) na śmiertelne niebezpieczeństwo, następując np. na skrzypiący schodek. Na obronę Ally można jedynie dodać, że i jej scenariusz nie ułatwiał zadania. Zgodnie z nim musiała bowiem hardo wygłaszać bzdury na temat tego, że jej rodzina sobie poradzi, ponieważ wszyscy jej członkowie potrafią żyć w ciszy. Oczywiście chodziło jej o to, że znają język migowy, więc nie są zmuszeni rozmawiać ze sobą używając strun głosowych, tak jakby to był jedyny w zaistniałej sytuacji problem i źródło niechcianych dźwięków…

Cisza, to film, którego istnienie należałoby przemilczeć. Nie zagrało tutaj po prostu nic. Razi brak klimatu grozy, zerowe napięcie, kiepskie wyważenie motywów, przynudzające dłużyzny i brak czegokolwiek, co odwróciło by  naszą uwagę od luk fabularnych. Ze smutkiem trzeba przyznać, że tam gdzie niejednoznaczna kropka Krasinskiego wywołuje u widza dreszcz emocji, niepewność i niedowierzanie, u Leonettiego budzi jedynie zażenowanie i rozśmiesza nieporadnością.

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2019 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com