Alicya w Krainie Słów


Drogę gubią ci, którzy obracają się za siebie


Koniec nie nadejdzie


HIT lub KIT, czyli film tygodnia


Polecamy


Czytam, bo lubię grozę


TOP UFO tu UFO tam – przegląd bardzo subiektywny z okazji Międzynarodowego Dnia UFO (02.07)

W związku z Międzynarodowym Dniem UFO postanowiłam przedstawić wam kilka filmów o uprowadzeniach przez Obcych, które trzeba, jeśli jest się zainteresowanym tematem, zobaczyć. Niektóre z nich oparte są na prawdziwych wydarzeniach (autentyczne zaginięcie i powrót), inne mają swoje źródła w legendach (Skinwalker), a jeszcze inne są całkowicie wyssane z palca. Nie ma oczywiście twardych dowodów na to, że Obcy odwiedzają naszą planetę i rzeczywiście są zainteresowani w jakimkolwiek stopniu naszą rasą. Ale coś musi być na rzeczy, bo naiwnością przecież jest  sądzić, że jesteśmy jedyni we wszechświecie. Czy jednak jesteśmy aż tak „wyjątkowi” by komukolwiek chciało się robić w stosunku do nas aż takie podchody?? Co by nie mówić, sprawa jest zagadkowa.

Uprowadzenie: Fire in the SkyRobert Lieberman/1993

Biorąc pod uwagę fakt, że Travis Walton naprawdę zniknął w 1975 roku na pięć dni, a film przedstawia jego wersję wydarzeń, to stanowi on prawdziwą gratkę dla fanów tematu i totalny MUST SEE o uprowadzeniach przez UFO.

Porwani przez obcych (Alien Abduction: Incident in Lake County) – Dean Alioto/ 1998

Siedemnaście lat temu found footage, to była nowinka, dlatego też multum osób uwierzyło, że taśmy są „prawdziwe” i wyciekły agentom badającym sprawę zniknięcia rodziny McPhersonów. Co ciekawe film ten powstał rok przed Blair Witch Project, nie zyskał jednak takiej popularności. A szkoda, bowiem dawno nie widziałam już filmu „nagrywanego z ręki”, który nie irytowałby mnie rozbieganym obrazem. Tym razem – o dziwo! – tuszowanie braków w budżecie rozmytym obrazem i częstymi ujęciami butów zrobiło na mnie pozytywne wrażenie.

Inny (Altered) – Eduardo Schnáchez/ 2006

Klimatyczny i kameralny film, w którym kicz i groteska mieszają się z gore. Całkiem miłe widowisko. Warto zobaczyć chociażby ze względu na początkowe sceny, „muzykę”, gumowego obcego i jelita. sporo jelit.

Czwarty stopień (The Fourth Kind) – Olatunde Osunsanmi/2009

Film porusza dosyć kontrowersyjny dla wielu wierzących temat Boga-Kosmity. A zresztą może tylko bardziej wyewoluowanej rasy ludzi? To kolejny film „na faktach”, czyli zekranizowana historia pani psycholog, która próbuje rozwikłać zagadkę zaginięć i zaburzeń, na które cierpi około trzystu osób (tylko w jej okolicy). Oczywiście od początku do końca wszystko jest wyssane z palca. Ładne opakowanie, dobre wykonanie, ale fabuła nie powala. Historia dosyć naiwna, może dlatego, że reżyser próbował przełamać schemat filmów o UFO.

Dark Skies – Scott Stewart/ 2013

Bohaterowie przeżywają rodzinne problemy, mają kłopoty finansowe i jeszcze na dokładkę nękają ich coraz dziwniejsze wydarzenia w domu. Wydaje nam się, że budynek jest po prostu nawiedzony. Niestety obiecujący początek, szybko przechodzi w bardzo przewidywalną fabułę i żenujące (jak dla mnie zakończenie). Przyzwoity, jednak bez szału.

Skórozmienni (Rancho Skinwalker) – Devin MacGinn/ 2013

Ranczo, którego ziemie Indianie uważali za przeklęte i nawiedzane przez wrogiego ludziom, zmiennokształtnego Skinwalkera istnieje naprawdę. I naprawdę dzieją się tam różne, dziwne rzeczy. Twórcy filmu spróbowali nakręcić swoją wersję tamtejszych paranormalnych zjawisk. W efekcie powstało typowe found footage, w którym jednak przesadzono z ilością sugerowanych rozwiązań: czy to UFO, demon, duchy, światy równoległe? By poznać odpowiedź ten miszmasz musicie ogarnąć sami.

Alien Abduction – Matty Beckerman /2014

Minimalistyczne found footage, w którym nie uświadczymy żadnej innowacyjności ani żadnych wyjaśnień. Jesteśmy świadkami tylko panicznej ucieczki zarejestrowanej okiem kamery, trzymanej w rękach przez jedenastoletniego autystycznego chłopca. Ten film to całkiem udany debiut, na który warto zwrócić uwagę.

Hangar 10 – Daniel Simpson /2014

Gus – łowca nagród (Robert Curtis), zabiera swoją dziewczynę Sal i zakochanego w niej kumpla Jake (nie to nie będzie melodramat) na amatorską wyprawę archeologiczną. Ich celem jest poszukiwanie, a przy odrobinie szczęścia, odkrycie cennych artefaktów na terenie byłej saksońskiej osady. To zaskakująca, sympatyczna odmiana, zwłaszcza w porównaniu do amerykańskich, niskobudżetowych horrorów, w których bohaterowie jadą na odludzie wyposażeni nie w wykrywacze metalu, ale w: solidny zapas piwa, prochów i gumek. Na oko, miejsce do którego trafia Gus i jego towarzysze, znajduje się gdzieś na końcu świata – zapomniał o nim bóg, diabeł, a nawet drogowcy. Spędzając noc w tutejszym lesie Rendlesham, bohaterowie zamiast skarbów znajdują coś, czego woleliby nigdy nie widzieć – i nie chodzi tylko o tajemnicze kolce wyrastające z trucheł okolicznych zwierząt. Wpadają bowiem w poważne tarapaty i podejmują rozpaczliwe próby wydostania się z lasu. Jak wiadomo w TAKIE sprawy zawsze zamieszane musi być wojsko i UFO.

Znaki (Signs) – M. Night Shyamalan /2002

Nie trzeba chyba nikomu niczego tłumaczyć. Tajemnicze figury poodciskane na polach i łąkach są charakterystycznym „znakiem” rozpoznawczym Obcych. I mimo, że potencjał tego filmu nie został w pełni wykorzystany, to i tak obraz ten sprawił, że do dzisiaj pola kukurydzy omijam z daleka.

Miesiąc miodowy (Honeymoon) –Leigh Janiak 2014

Nie jestem do końca przekonana, że to UFO akurat nabruździło tutaj między nowożeńcami. Wiele jednak na to wskazuje. Bea znika w nocy, mąż znajduje ją nagą, nie pamiętającą nic. Dziewczyna zaczyna zachowywać się coraz dziwniej, w pewnym momencie zdajemy sobie sprawę, że mamy do czynienia z body horrorem, bo z ciało bohaterki też się zmienia. To zdecydowanie jeden z najlepszych horrorów zeszłego roku. Jeśli jesteście ciekawi co przytrafiło się tej parce i chcecie znaleźć własne rozwiązanie, to do dzieła.

Grey skies – Kai Blackwood 2010

Schemat, schemat, schemat. Jak w większości tego typu produkcji grupa osób powiązana więzami rodzinnymi lub koleżeńskimi przemieszcza się z nieznanego widzowi, zapewne bezpiecznego, punktu A do punktu B, który w jakimś sensie stanowi przedsionek piekła. Na dokładkę na pewno znajduje się na odludziu i nie będzie tam zasięgu. Gdy się już rozgoszczą, poimprezują, popiją, zaćpają, pokłócą i posekszą (przy dobrych wiatrach widz doświadczy nieco golizny), zostaną zaatakowani przez…I tutaj można wstawić dowolne, od skarpetkozaura przez Zombie SS (które już niedługo będą latać na rekinach) po legendarne stwory i demony. Albo najlepiej przez wszystko to naraz. W Grey skies niebezpieczeństwo, nadejdzie z nieba i nie będą to bynajmniej anioły ani zmutowane ptaki. Co trzeba podkreślić, nasi Obcy odwiedzają tę miejscówkę regularnie.

Lifted (polski tytuł Nie przeszkadzać) Gary Rydstrom 2006

Lifted pokazuje o co tak naprawdę chodzi z tymi porwaniami i co się tak naprawdę dzieje, gdy do nich dochodzi. Mamy przyjemność obejrzeć niesamowicie udaną parodię kina inwazyjnego, które szybko wyleczy nas z wszelkich lęków.

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2019 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com