Alicya w Krainie Słów

Trwają prace techniczne nad stroną. Niektóre funkcję mogą nie działać poprawnie. Przepraszamy za utrudnienia.


Czytanie rzeczy różnorodnych sprawia największą przyjemność


Drogę gu­bią ci, którzy oglądają się za siebie


Nigdy niekończąca się groza...


Bler. Człowiek ze Światła! Poznaj POLSKIEGO SUPERBOHATERA!


Zapraszamy w pełną grozy podróż z mapą cieni


Czytam, bo lubię grozę


Każda hipoteza jest ryzykiem

Znacie ten moment przebudzenia ze snu, gdy pojawia się chaotyczny natłok myśli, a rzeczywistość zaczyna się klarować, gdy bierzemy głęboki oddech i zaczynamy żyć mimo, iż przed chwilą byliśmy jakby martwi. Żyjemy, patrzymy na świat, na który patrzeć byśmy nie chcieli. Świadomość tego jaki  jest przytłacza. Ponownie mrużymy powieki, ale sen jest już daleko. Ludzkość przegrała, nie ma już przyszłości. Nastał ósmy dzień dzieła stwórczego,  post-apokalipsa. Czy budząc się ze snu pamiętamy kim jesteśmy, czy dopiero po chwili odzyskujemy utraconą tożsamość?

Dnia 22 marca 2015 roku projekt sfinansowania powieści Beniamina Muszyńskiego „Hipoteza” zakończył się sukcesem. Autor zebrał 1656 złotych na wydanie post-apokaliptycznej historii osadzonej w polskich realiach. W ramach wsparcia można było zakupić wersję elektroniczną już za 15 zł, a papierową za 30 zł. Projekt wsparły 44 osoby. Autor umożliwił również wspierającym zafundowanie książki do wybranej przez siebie biblioteki. Beniamin Muszyński jest znany szerokiej publiczności z tworzenia gier książkowych. Stosuje w nich mechanikę zbliżoną do opowiadań przez co umożliwia graczowi/czytelnikowi przeżywanie wielu możliwych scenariuszy. „Hipoteza” nie jest jednak taką grą, jest powieścią i to mnie zaintrygowało najbardziej. Czy Muszyński potrafi napisać powieść, która równie dobrze jak jego gry będzie oddawać niepokój i napięcie wynikające ze świadomości wagi wyborów, jakich podejmują bohaterowie?

Hipoteza 3

Bohaterami „Hipotezy” są trzy osoby: Dimitri, Judyta i Maksym, którzy zmierzają do wieży Babel, Megiddo, ostatniej ostoi cywilizacji. Ich droga do celu jest więc linią prostą z punktu A do punktu B. Linia owa nakreślona została w świecie, który pogrążył się w katastrofie, czy jak twierdzą niektórzy został ukarany przez Boga. Fizyczny cel podróży bohaterów jest ten sam, a jednak dla każdego z nich ma inne znaczenie. Dimitri pragnie ocalić ludzkość, dać im nadzieję na lepsze jutro, Judyta szuka dla siebie dobrego miejsca na ziemi, a Maksym ma wszystko gdzieś (no prawie wszystko). Powiem szczerze, że dość trudno było mi zrozumieć dlaczego ta dziwna trójka razem podróżuje. Ta smutna refleksja nad sensem wydarzeń w powieści pojawiła się już na samym początku i szybko przerodziła się w rozczarowanie. Nie jestem więc zadowolona z „Hipotezy”, choć wiem, że liczne portale i strony poświęcone literaturze o tej tematyce wypowiadały się pochlebne (lub nie były tak krytyczne). Powieść ta ma kilka słabych punktów, które przyczyniły się do mojego nieusatysfakcjonowania. Autor zaniedbał świat przedstawiony pozbawiając czytelnika pięknych postapokaliptycznych krajobrazów. Bohaterowie są schematyczni, płytcy i nie rozwijają skrzydeł, a wiele ciekawych wątków zostaje niewykorzystanych. Do tego nużące tempo powieści, brak charakterystycznego klimatu, kilka nielogicznych wydarzeń oraz brak napięcia (o grozie nawet nie wspominając) dopełniają czarę goryczy. To, że jestem niezadowolona, nie oznacza jednak, że żałuję swojej decyzji wsparcia dla Muszyńskiego. Nie można żałować, że dało się komuś szanse, albo spełniło się czyjeś marzenie. Nie zawsze to, co uszczęśliwia innych, nam również sprawia przyjemność.

Hipoteza 1

PORA NA PRZYGODĘ

Głównym bohaterem powieści jest Dimitri, ale to nie jego prawdziwe imię. Ten postawny mężczyzna z masywną szczęka i bokserskim nosem przemierza świat doświadczony katastrofą już od 5 lat. Problem w tym, że tak się tułając, co jakiś czas traci pamięć. O tym kim jest, wie z krótkiej notatki, jaką czyta zawsze po przebudzeniu. Ten niuans stanowi najbardziej intrygujący wątek powieści, bo sprawia, że podskórnie przeczuwa się jakąś grubą tajemnicę ukrytą w zakamarkach podświadomości bohatera. Niestety, okazał się to wątek najbardziej zmarnowany. Dimitri początkowo wydawał mi się ciekawą postacią, bo jak można nie lubić kogoś, kogo życie definiuje się przez poszukiwanie wieży (tak, jestem wielką fanką Rolanda). Dimitri to mityczny bohater bez przeszłości, wypełniający swoje przeznaczenie. Nasunęła mi się również analogia do jeszcze jednego bohatera. Charakterologicznie i fizycznie podobny jest on do P. Dawsey’a (seria Infected S. Sigler): muskularny, małomówny, brutalny i zdeterminowany. Problem w tym, że jeśli postawimy bohatera „Hipotezy” między „Mroczną wieżą”, a „Zakażeniem” szybko uwidacznia się płytkość tej postaci. Właściwie jest to wada wszystkich postaci w tej powieści. Do pewnego momentu są one ciekawe, a bardzo szybko stają się schematycznymi marionetkami popychanymi przez deus ex machina.

Drugim członkiem drużyny jest Judyta, dziewczyna, która chciała się zemścić za śmierć łabędzia. Choć brzmi to jak tytuł powieści S. Larssona, niestety nią nie jest. Czy może być coś gorszego niż próba pokazania naiwności bohatera w tak dosłowny sposób? Judyta to bardzo niezdecydowana osoba, która najpierw chce kogoś zabić, a potem tego żałuje. Cóż bejbe, jeśli bierzesz ze sobą broń, wiedz że prędzej czy później, ona wystrzeli. Wydaje mi się, że Judyta miała być według autora postacią, której przeznaczone jest przejść największą przemianę ukazującą upadek ludzkich wartości. Nie za bardzo uchwyciłam moment przełomowy dla tej postaci, który miałby bohaterkę jakkolwiek zmienić, bo od początku jest ona dzieckiem szczęścia i na koniec bardzo trudno zrozumieć dlaczego zrezygnowała ze swoich ideałów.

Trzeci członek drużyny nazywa się Maksym. To człowiek doświadczony przez los, który stracił wiarę w drugiego człowieka. Cyniczny, dwulicowy, nieprzewidywalny, ale również przy tym mądrujący się na każdym kroku i silący się na poczucie humoru, które w jego wydaniu jest naprawdę irytujące. Lubię postacie pełne cynizmu i goryczy ironii, które ze stoickim spokojem potrafią na poczekaniu wymyślić perfidnie kłamstwa. Maksym mógłby taki być, mógłby.

Dimitri, Judyta i Maksym są bohaterami powieści o zobowiązującej nazwie „Hipoteza”. Stawianie i testowanie hipotez to podstawa twórczego myślenia oraz rozwoju. Nie powinno nikogo zdziwić, że od powieści drogi wymagam głębokich zmian w bohaterach. U Muszyńskiego na początku są oni tak samo schematyczni, kanciaści i brak im głębi, jak na końcu swojej wędrówki. Po co więc w ogóle gdzieś szli? Mało tego, autor wkłada w ich usta liczne nawiązania do mainstreamowych dzieł literackich i filmowych, czyli coś co jako czytelnik uwielbiam najbardziej. Jednak w tym przypadku ich rozszyfrowywanie mnie nie cieszyło, bo zabrakło w nich finezji i poczucia humoru.

Hipoteza 2 okł

GDZIE SIĘ PODZIAŁA POSTAPOKALIPSA

Jednymi z najistotniejszych elementów literatury postapo jest wywołanie w czytelniku uczucia przytłoczenia katastrofą, przerażenia degeneracją oraz brakiem nadziei. W „Hipotezie”  skala wydarzeń nie przytłacza ani na chwilę. Bardzo trudno było mi się  wczuć się w ogólny klimat tej powieści. Maksym to jedyna postać, która wciąż podkreśla jaki świat jest zły, brutalny i pozbawiony moralności (mimo iż tego nie widać). Nie sądzę aby to, że ktoś zastrzelił trzy dziwki, poderżnął komuś gardło, zabił łabędzia, czy nie miał ochoty spotykać się z laską, którą wydymał w krzakach sprawia, że uwierzę w koniec cywilizacji. Nawet gdy autor zadecydował się na ukazanie przemocy i degeneracji, nie emanowały one z odpowiednią siłą. Ze względu na podejmowaną tematykę, fabuła powieści powinna uwzględniać również wydarzenia pełne emocjonujących decyzji bohaterów. Muszyński nie postawił jednak żadnego z nich przed takimi. Bardziej miałam wrażenie, że cała trójka ma więcej szczęścia, niż sensownego planu działania.

Z postapokalipsą Muszyńskiego jest pewien problem: zalicza się ona do wizji zwyczajnego końca świata (co ma na celu ukazanie danego scenariusza jako proroczych przewidywań). Uważam, że to bardzo trudna droga dla postapokaliptycznej fabuły. Tym bardziej, że w tej tematyce Paolo Bacigalupi w „Wodnym nożu”  powiesił poprzeczkę niezwykle wysoko. Da się jednak do niej dosięgną, co udowodnił chociażby Marcin Wolski („Sodoma„). Szkoda, że Muszyńskiemu to nie wyszło. A przecież zaczął bardzo dobrze zwracając uwagę, że nie zawsze to co uważamy za koniec świata, jest końcem. Coś się zdarzyło, co zostało zdefiniowane jako apokalipsa, ale co nią nie było i aby odbudować cywilizację trzeba zdać sobie sprawę, z tego co naprawdę zaszło. Musi nastąpić demitologizacja owego wydarzenia poprzez naukowe wyjaśnienie. W powieści ścierają się więc poglądy religijne z poglądami naukowymi. Wszystko psują jednak bohaterowie, którzy nie udźwignęli skali owych „hipotez”. Stawiają oni bowiem pytania, na które odpowiedzi rozwiązują jedynie ich bieżące sprawy. Nikt ani przez chwilę nie zastanowił się, że może nie być alternatyw, a tym samym, że może się okazać, że nikt z nich się nie myli. A miało być tak filozoficznie…

beniamin-muszynski

KONIEC ŚWIATA.PL

Myślę, że z „Hipotezy” w pełni będą zadowoleni tylko fani samego autora, bo jej historia nie jest tak oryginalna i jakoś specjalnie innowacyjna, by stać się must read before you die dla każdego fana postapokaliptycznych klimatów. Nie powiem, w pewien sposób Muszyński zaniepokoił mnie swoją opowieścią, tą zwykłością i bezbarwnością końca cywilizacji. Nie takiego końca świata oczekuję, choć dziwka zwana życiem zapewne taki właśnie koniec świata szykuje. Robi mi się smutno, jak pomyślę, że gdy opadnie kurtyna nie będzie fajerwerków i mieczy przeznaczenia. Cmentarzyskiem naszego gatunku stanie się rutyna i nawet koniec świata nic nie zmieni w prawach rządzących ludzkimi społecznościami. Muszyński ukazuje apokalipsę jako skutek, a nie przyczynę i przestrzega, aby nie drwić z czegoś, czego się nie rozumie. Nie wszystko sprowadza się do prostego zestawienia: wiara kontra ślepy los. Nawet najdziwniejszy cel w życiu jest lepszy niż zwykła egzystencja. Dobrze mieć cel, bardziej istotny niż przeżycie, jedzenie i przejście z punktu A do punktu B. Czasami nie istotne jest, czy ten cel jest prawdziwy. Bywają bowiem hipotezy, które działają bez względu na ich weryfikację. Długich dni i zaczytanych nocy.

Długich dni i zaczytanych nocy.
Podążajcie za Atramentowym Królikiem.

Chętnych do zapoznania się z „Hipotezą” odsyłam do darmowego rozdziału pierwszego.

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2017 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com