Alicya w Krainie Słów


Drogę gubią ci, którzy obracają się za siebie


Koniec nie nadejdzie


HIT lub KIT, czyli film tygodnia


Polecamy


Czytam, bo lubię grozę


21. Groza dla dzieci i młodzieży. Siła wyobraźni

Chciałam zacząć od tego, że Marek Zychla nie chodzi na literackie skróty, ale wyszłoby na to, że piszę tak za każdym razem, gdy wspominam o Marku. Na wszelki wypadek jednak, gdyby miało to komuś umknąć, z pełną świadomością skopiuję samą siebie i napiszę to jeszcze raz: Marek Zychla nie chodzi na literackie skróty. Bo nie chodzi i kropka. Dlatego w jego twórczości nawet tak wysłużony motyw, jak ożywające rysunki, zyskuje nową jakość i stanowi powiew świeżości. Marek potrafi bowiem bez wysiłku wydostać się z  literackich kolein, w których, zupełnie bezwiednie, utyka wielu pisarzy.

Co ciekawe Zychla systematycznie obniża wiek swoich czytelników. Zaczynał od książek dla dorosłych (jakkolwiek by to nie zabrzmiało): Przeczywistości, Wi@rusa, Sitka. Niedawno ukazała się jego Scheda gigantów, będąca powieścią młodzieżową (według mnie są ukłonem w stronę Władcy pierścieni), a lada moment, nakładem Wydawnictwa Stara Szkoła, ukaże się Ior, książka skierowana do młodszego czytelnika. Zanim zaczęłam lekturę byłam bardzo ciekawa, jak autor poradził sobie z tak delikatną materią, z jakiej niewątpliwie składa się literatura dziecięca. I po raz kolejny dałam mu się zaskoczyć. Nie powinno mnie to już w sumie dziwić, zdecydowanie muszę się po prostu do zaskoczeń w jego wykonaniu przyzwyczaić.

Wiktoria i Artur wraz z rodzicami przenoszą się do Irlandii. Tamtejsze przepowiednie i przesiąknięte mitologiczną aurą magii otoczenie, zdają się tylko na to czekać. Dzieci od razu zostają porwane do Krainy Młodych (znanej nam już z Sitka), gdzie będą musiały zmierzyć się m.in. z wiedźmą olbrzymką i podstępną wróżką. Nie chodzi tutaj jednak tylko o nich, ponieważ kraina pełna jest uwięzionych w nich dzieci, a zło wykorzystując je próbuje się z niej wydostać. W swojej słusznej walce, nasi mali bohaterowie, zdobywają na szczęście kolejnych sojuszników, a najsympatyczniejszym i najurokliwszym z nich (obok świnki morskiej i smoka) jest tytułowy Ior.

Marek Zychla nie zaserwował nam banalnej, przesłodzonej historyjki, jakich powstają rocznie setki. Jego opowieść jest wciągająca, wymagająca (!) i, mimo swej oczywistości, nieoczywista. Czytelnik musi więc być czujny, ponieważ autor między wierszami sprytnie przemyca prowokujące do refleksji zagwozdki. Mówi wprost, ale jednak przez ogródek. Najważniejsza poruszana w Iorze jest kwestia zanikającej potęgi wyobraźni, pożeranej przez zło, któremu sami daliśmy bezmyślnie broń do ręki. W ten sposób autor piętnuje brak umiaru i zdobycze współczesnej cywilizacji, które powolutku odbierają nam wszystko, także człowieczeństwo. Tutaj już pewnie poniosła mnie (nomen omen) wyobraźnia, ale próżna wróżka zafiksowana na urodzie i młodości bez względu na krzywdę innych, to jak dla mnie idealna alegoria wiernej biznesowi kosmetycznemu konsumentki, która nie zwraca uwagi, na to czy dany produkt był testowany na zwierzętach, czy nie. Grunt, że się włosy ładnie układają, a podkład zakrywa przebarwienia…

To nie tylko opowieść o tym, że tam, gdzie realność traci grunt pod nogami, a mechanizmy rządzące światem stają się niejasne, powinniśmy otwierać przestrzeń dla wyobraźni i pozwolić jej działać, ale także o wrażliwości, poświęceniu, stracie, tęsknocie, samotności, smutku przemijania i zapomnieniu. Trudno mi się oprzeć wrażeniu, że to taka Zychlowa wersja Niekończącej się historii, osadzona w świecie mitologii irlandzkiej. A to jest już wiemy znak rozpoznawczy autora. Do tej pory myślałam, że jest nim również wciąż pojawiający się w jego twórczości Opel Corsa, ale tym razem pojawiła się Mazda (a to kolejne zaskoczenie!).

Jeśli chodzi o elementy, które mogą nieco przestraszyć młodszego czytelnika, to musimy przygotować się na to, że irlandzkie wróżki lubią nieprzyjemne dźwięki, same okropnie jęczą i zawodzą, a ich królowa nie lubi dzieci. Kradnie nawet naszej bohaterce, w imię urody, młodość. Stajemy się także świadkami brutalnej walki z pajęczym potworem, niedźwiedziożmijem i wiedźmą olbrzymką. Zagrożenie, które czyha na dzieci, chociaż fantastyczne sprawia wyobrażenie całkiem realnego. Zawdzięczamy to zarówno niezwykle plastycznym opisom i temu, że pojawia się ono na różnych płaszczyznach treści i ma wiele znaczeń, nie zostało więc sprowadzone tylko do roli prostego rekwizytu.

Nie da się ukryć, że pisarz traktuje młodego czytelnika poważnie i snując fantastyczną opowieść wprowadza go w tajniki rzeczywistości. Z Iora jasno wynika np. że dorastanie jest pełne pułapek. I jeśli pozwolimy na stłamszenie w sobie wewnętrznego dziecka, trudno nam będzie odnaleźć w życiu szczęście. Z całą pewnością, nie jest to książka dla tych, którzy lubią proste morały i łatwą rozrywkę.

Polecam wszystkimi kończynami!

Długich dni i zaczytanych nocy!
Podążajcie za Atramentowym Królikiem!

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2020 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com