Alicya w Krainie Słów

Trwają prace techniczne nad stroną. Niektóre funkcję mogą nie działać poprawnie. Przepraszamy za utrudnienia.


Czytanie rzeczy różnorodnych sprawia największą przyjemność


Drogę gu­bią ci, którzy oglądają się za siebie


Nigdy niekończąca się groza...


HIT lub KIT, czyli film tygodnia


Polecamy


Czytam, bo lubię grozę


Misja: koci taksówkarz

Intrygujący tytuł, nieznana mi wcześniej fińska autorka i koty na okładce. Czy można się w ogóle takiej kombinacji oprzeć? Nie wiem jak wy, ale ja nawet nie próbowałam i muszę przyznać, że się z tego powodu bardzo cieszę. Historia Sari Peltoniemi okazała się bowiem jedną z tych nieprzekombinowanych, mądrych i poruszających w swojej prostocie opowieści, które przypadają do gustu zarówno dzieciom jak i rodzicom.

Juho to uczynny i grzeczny chłopiec. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nie powinno się zjadać owoców z czyjegoś sadu ani podglądać. Mimo to pewnego sierpniowego wieczoru zakradając się do pobliskiego sadu ulega pokusie i ciekawości. Na szczęście dla niego (chociaż chłopiec myśli oczywiście inaczej) jego grzeszki nie ujdą mu na sucho. Gdy chrupiąc soczyste jabłko przygląda się przez ogrodowe okno mieszkającej samotnie staruszce, jego obecność zauważa biało czarny kot. O intruzie w mig dowiaduje się reszta tutejszych mruczków, a także ich opiekunka. Przyłapany na gorącym uczynku Juho bardzo boi się kary, nic złego jednak się nie dzieje. Babcia Sirkka okazuje się bardzo ciepłą i sympatyczną osobą, częstuje nieproszonego gościa sokiem i ciastkami, a nawet zaprasza go do siebie ponownie. Zawstydzony chłopiec, gdy tylko opuszcza jej dom zarzeka się, że jego noga już nigdy więcej tam nie postanie. Zwłaszcza, że wciąż czuje na sobie oskarżycielskie spojrzenie siedmiu par kocich oczu. Nie wie jeszcze, że został wybrany: sierściuchy postanowiły powierzyć mu bowiem bardzo ważne zadanie i uchylić przed nim rąbka swoich kocich tajemnic. Mały, chłopięcy wybryk stał się więc początkiem przygody, podczas której Juho dostanie cenną lekcję od życia. I to nie tylko o kotach.

Gdy chłopiec dowiaduje się w końcu na czym będzie polegała jego misja i jaki jest jej cel, daje z siebie wszystko. Jako koci taksówkarz spisuje się wzorowo, jego czworonożni pasażerowie nie mają więc najmniejszych powodów do narzekania. Nie tylko dokładnie planuje trasę, dba o ich bezpieczeństwo podczas podróży, ale także zawsze ma dla nich jakieś smakołyki. Mimo starań niestety kłopoty nie omijają naszych bohaterów i zdarza im się wpadać w tarapaty. Wychodzą z nich oczywiście cało, ale muszę przyznać, że i tak jedna z sytuacji szczególnie mnie zmartwiła i zaniepokoiła. Świadczy to o tym, że opowieść Sari Peltoniemi jest naprawdę dobrze napisana, ponieważ oddziałuje na czytelnika w różnym wieku.

Babcia obiecuje Juho za jego trud tajemniczą nagrodę i początkowo, to właśnie możliwość jej otrzymania motywuje chłopca do działania. Z czasem, chociaż nadal nie wie on, co to takiego, przestaje mu na niej zależeć. Cenniejsza staje się dla niego przyjaźń kotów i Miarki, nietuzinkowej dziewczynki, którą  poznaje przypadkowo podczas jednego ze swoich „kursów”, a także powodzenie misji i samopoczucie babci. Dlatego też, gdy w końcu dowiaduje się co dostanie (i nie jest to żadna z rzeczy, które sobie wyobrażał) jest naprawdę szczęśliwy. W nienachalny i pozbawiony moralizatorskiego nadęcia sposób autorka pokazuje więc młodemu czytelnikowi, co naprawdę jest w życiu ważne: nie pozory, nie to co się posiada, ale kim się jest i jakim się jest dla innych. Książka przy okazji stanowi także źródło wiedzy o kotach. Juho nie mając wcześniej do czynienia z mruczkami podchodził do nich raczej nieufnie. Gdy zaczął je bliżej poznawać odkrył, że ich świat, jest zupełnie inny niż przypuszczał. Dzięki temu doświadczeniu zrozumiał, że każda żywa istota ma swoje potrzeby i w zupełnie inny sposób postrzega rzeczywistość.

Koci taksówkarz to ciepła, nie pozbawiona magii opowieść o empatii i przyjaźni, która wciąga od pierwszych stron. Chociaż niby wiemy, że przygoda Juho i kociaków musi skończyć się dobrze, to i tak z zaciekawieniem obserwujmy rozwój wypadków. Co równie ważnie autorka zamiast serwować nam naiwny happy end, zaskakuje nas otwartym zakończeniem. Jak dla mnie pozycja zdecydowanie godna polecenia.

Długich dni i zaczytanych nocy.
Podążajcie za Atramentowym Królikiem!

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2018 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com