Alicya w Krainie Słów


Drogę gubią ci, którzy obracają się za siebie


Koniec nie nadejdzie


HIT lub KIT, czyli film tygodnia


Polecamy


Czytam, bo lubię grozę


Kosmos to my

Z tej książki dowiedziałam się m.in. że:

– na naszej planecie rządziły kiedyś sinice;
– grzyby są ponoć inteligentne, a niesporczaki uczuciowe;
– pszczoły były kiedyś mięsożerne;
– jednym z najokrutniejszych władców w historii był Aśoka;
– według frenologów kształt czaszki za uszami świadczy o tym, czy ktoś będzie wierny, czy ma skłonności do skoków w bok;
– Goldschmidt robił nazistów w bambuko, wysyłając całe oddziały po nieistniejące minerały, kłamiąc, że to kluczowe zasoby, które pomogą w wygraniu wojny;
– naukowcy naprawdę zastanawiają się, jak nas ewakuować z Ziemi;
– istnieją przepisy chroniące przed nami inne obiekty niebieskie, a swoją planetę wciąż rujnujemy;
– istnieje coś takiego jak Globalny Bank Nasion, którego pomysłodawcą był Wawiłow – człowiek, który poświęcił życie by walczyć z głodem. W nagrodę Stalin skazał go na śmierć głodową…

Zastanawia was, co to wszystko ma wspólnego z kosmosem?

_______________________________________________________________

Komos w powszechnym wyobrażeniu jawi się jako miejsce pozbawione sensu, wręcz jako martwa rozpacz. Bo jak inaczej określić nieogarnialną próżnię i niekończącą się pustkę? Przecież nie da się w nim oddychać, ani żyć. Musi być więc obcy, zimny i osobny.

Tylko, że to nie jest prawda, a raczej – nie cała. Kosmos to również MY.

***

Od jakiegoś czasu przymierzałam się do lektury książek genialnego Carla Sagana. Wciąż wydawało mi się jednak, że nie dam im rady, że nie zrozumiem. Jednym słowem: polegnę z kretesem. Los rzucił mi więc koło ratunkowe, a nic nie dzieje się przecież bez przyczyny, i w moje ręce nieoczekiwanie trafił Kosmos Ann Druyan. Dla niewtajemniczonych: to (trzecia i ostatnia) żona wspomnianego już astronoma. Nie bez obaw, ale ochoczo, przystąpiłam więc do lektury i zaiskrzyło od pierwszej strony! Zdarza wam się również poczuć nagle, niewytłumaczalną więź z autorem/autorką? Obłędne uczucie! Pasja, z którą Ann napisała tę książkę okazała się ogromnie zaraźliwa. Miałam wrażenie, że mogłabym z tą kobietą usiąść przy kawie i przegadać wieczność…

Po śmierci męża, Druyan postanowiła kontynuować jego/ich dzieło. Uparcie rozprawia się więc z pseudonauką i fałszywymi wzorcami, popularyzuje wiedzę, tłumacząc świat prostym, a nie nadętym i naszpikowanym naukowymi terminami, językiem. Oboje chcieli przede wszystkim burzyć mury: te które stały pomiędzy nauką a społeczeństwem (za co środowisko naukowe krytykowało Sagana), a również te, które wyrosły pomiędzy różnymi dyscyplinami naukowymi (za co również był krytykowany: kto to bowiem widział, żeby astronom opowiadał jakieś herezje o interdyscyplinarności!).

Sagan już w latach 70 przedstawiał dowody na to, że pod tym względem, wyprzedza swoje czasy i publikował poczytne książki popularnonaukowe oraz występował w telewizji. Nie da się ukryć, że to jednak Ann konkretniej popchnęła go w kierunku popularyzacji nauki. Chociaż mało, kto o tym pamięta, to on w 1985 roku napisał Kontakt. Film na podstawie tej książki, z Jodie Foster w roli astronautki, której udało się nawiązać kontakt z obcą cywilizacją (Ann była współproducentką), zna już raczej każdy. Nie da się ukryć, że przez zwykłego zjadacza chleba, jak ja, Carl najbardziej kojarzony jest z 13-odcinkowym serialem dokumentalnym, pt. Kosmos, który bił rekordy popularności w latach osiemdziesiątych (niestety nie w Polsce). W tym roku mamy okazję zobaczyć jego nowoczesny sequel pt. Kosmos. Możliwe światy, który tak jak poprzednik, został wyprodukowany przez Druyan. Przy okazji dokumentu powstała również książka, właśnie ta, o której tutaj mowa i która tak bardzo mnie pochłonęła.

Najchętniej streściłabym w tym miejscu każdy z jej trzynastu rozdziałów, zasypując was licznymi ciekawostkami i cytatami. Żeby nie odebrać wam jednak frajdy z samodzielnego odbycia tej podróży, muszę się nieustannie gryźć w paluchy i powstrzymać, żeby nie napisać zbyt wiele. Zdradzę więc tylko tyle, że Ann w fascynujący sposób opowiada o Wielkim Wybuchu, fizyce kwantowej i nuklearnej, o przypadkowym powstaniu życia, o sinicach, które kiedyś rządziły naszą planetą i całkowicie ją odmieniły, a nawet o pszczołach, które zanim przestawiły się na dietę pyłkową, o dziwo (!), były mięsożerne. Także o tym, że drzewa komunikują się między sobą i dbają o siebie nawzajem – próbują na przykład „naprawiać” okaleczone po ścięciu sąsiednie pnie, utrzymując je przy życiu przez długie lata. Zaskakuje nas również opowieścią o „inteligentnej” (???) grzybni oraz tulących się do siebie niesporczakach. Z ogromną pasją i podziwem opowiada o tym co wpływało na świat nauki na przestrzeni wieków, a także jak zmieniały się rządzące nią idee. Wiele miejsca poświęca wspaniałym naukowcom, którzy „otwarli” przed nami podwoje kosmosu i pomogli zrozumieć, że jesteśmy jego malusieńką, tyciusią cząstką. Czytamy więc o Galileuszu, Hipokratesie, Broce, Spinozie i jego Bogu, Caroline Herschel, Nikołaju Wawiłowie, Jurijowi Kondratiukowi i wielu, wielu innych.

Druyan dzieli się z nami również swoimi obawami i nadziejami, snując rozważania na temat naszej przyszłości. Nie szczędzi nam przy tym gorzkich słów. Krytykuje bowiem zaślepienie, ciasnotę umysłową, bezrefleksyjność, fanatyzm religijny, nacjonalizm, krótkowzroczność oraz egoistyczne podejście do przyrody. Powątpiewa, że mamy szansę rozpoznać obcą inteligencję, skoro nie dostrzegamy tej, która istnieje obok nas, na naszej planecie już od dawna. Zresztą, nie ma co daleko szukać, gdy my w 2020 roku – znów i wciąż – kłócimy się o prawa zwierząt i nadal traktujemy je przedmiotowo, to już w 1958 roku Sagan i noblista Joshua Lederberg nalegali na to, by prawo międzynarodowe zawierało również przepisy dotyczące ochrony życia innych planet (w skrócie: procedury dzięki którym nie wpuścimy w „atmosferę” innych ciał niebieskich jakiś świństw, bakterii, śmieci itp.). W ostatniej części książki autorka zakładając, że jednak w porę zmądrzejmy, staniemy się bardziej odpowiedzialni i, że zaczniemy szanować swój dom, roztacza przed czytelnikiem śmiałą wizję tego, co osiągniemy i jak będzie wyglądał świat, w którym będziemy szczęśliwie żyć. I oby to się ziściło.

Z jednej strony więc, to fascynująca książka odsłaniająca przed nami tajemnice natury i historię życia na naszej planecie. Z drugiej apel o to byśmy się wreszcie opamiętali i otwarli swoje umysły. Mądre, uwrażliwiające i uświadamiające, tak jak Kosmos, pozycje są nam dzisiaj bardzo potrzebne. Zwłaszcza, gdy napisane zostały językiem, który jest w stanie trafić do każdego, nie czyniące z nauki tajemnicy, do której dostęp ma tylko niewielka grupa wybrańców.

Oczywiście w każdy z poruszonych tutaj tematów można by bardziej się zagłębić. Wtedy jednak popularnonaukowa książka musiałaby przekształcić się w wielotomowy podręcznik. Kosmos należy więc traktować jako pretekst do dalszych poszukiwań, stanowi on bowiem – tylko i aż – fundament naszego poznania oraz zachętę do wyruszenia we własną podróż ku przyszłości. Według mnie powinien trafić na listę lektur szkolnych. Jako ciekawostka i odskocznia.

Długich dni i zaczytanych nocy.
Podążajcie za Atramentowym Królikiem!

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2020 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com