Alicya w Krainie Słów


Drogę gubią ci, którzy obracają się za siebie


Koniec nie nadejdzie


HIT lub KIT, czyli film tygodnia


Polecamy


Czytam, bo lubię grozę


Gdy nastaje mroku czas…

Lubicie baśnie? Takie, które niepokoją i uwierają. Są jak senne mary, nękające nas gdzieś z krawędzi jawy? A horrory? Te mgliste i subtelne, które odbierają nam spokój „dziwnością istnienia”? Jeśli tak, to zakochacie się w Kuklanym lesie Anny Musiałowicz, tak mocno, jak ja.

NA SKRAJU

Na skraju lasu, w rozpadającej się chałupince mieszkają dwie kobiety. Jedna wciąż szczęśliwa, zamknięta w swoim świecie, na zawsze dziecko. Opiekuje się matką. Druga pożarta przez czas, spróchniała, śni sny zapomnienia i walczy o każdą minutę ze stojącą w progu śmiercią. Wszystko po to by nie zostawić córki samej. Z ich ogromnej miłości, z oddania i poświęcenia rodzi się niestety zło. Zło z jednej strony ślepo okrutne, z drugiej, co może brzmi niedorzecznie, na wskroś niewinne.

Na zrozpaczone wezwanie tych dwóch nieszczęśnic odpowiada bowiem tajemniczy kuklany las, niczym świadoma siebie, pierwotna siła, i przywołuje do pomocy tkwiący w sobie mrok. W takim lesie, jak ten można się tylko zgubić, z takiego już się nie wraca, a nawet jeśli, to nie będąc już sobą. Boleśnie przekonuje się o tym mama pięcioletniego Maćka, który zasnął pomiędzy drzewami, a także Paweł, który rozpaczając po ukochanej, zgubił pośród ścieżek drogę do domu.

Co na nich czyhało? Nie sądzę byście odgadli. W historii opisanej przez Anię nic nie jest bowiem jednoznaczne ani oczywiste.

W  GŁĘBI

Prawie do samego końca opowieści nie wiemy dokąd to wszystko zmierza: kim są wychodzący z lasu ludzie, po co dziewczynie motanki i skąd bierze się wrogość lasu wobec obcych. Czujemy tylko, że wykreowane przez autorkę światy z furią napierają na siebie, odkształcając znaną nam rzeczywistość. Przestrzeń, w którą trafiamy, to szczelina pełna cierpienia, niepewności i smutku. To właśnie przez nią sączy się, ze strony na stronę, gęstniejąca atmosfera niepokoju: oniryczna, poetycka i…cicha.

Kuklany las  jest jak pełna grozy, ludowa baśń, przestrzegająca nas przed emocjonalnymi kosztami rodzicielstwa, zemstą i lękiem przed stratą. To także powieść wielowarstwowych kontrastów, momentami tak samo delikatnie piękna, jak i dosadnie obrzydliwa. Autorka doskonale żongluje słowem, skrótami myślowymi i metaforami. „Napisany” przez nią surrealistyczny las i mnie pochłonął, jako czytelnik na własnej skórze odczułam zagubienie i lęk postaci.  A naturalistyczny opis brudnego, starego ciała, wokół, którego kłębią się muchy, sprawiał wręcz, że czułam jego duszący, słodkawy zapach. Długo to za mną chodziło.

UWAŻAJ CZEGO SOBIE ŻYCZYSZ

Aniu, trafiłaś w moją wrażliwość. Poruszyłaś mnie do głębi. Podczas lektury przeżywałam życie stworzonych przez ciebie bohaterek po wielokroć. Po wszystkim zostawiłaś mnie w rozchwianiu, w poczuciu bezsilności, z pytaniami na które wolę nie szukać odpowiedzi. Bo wokoło są rzeczy, których nie da się przydeptać, zapomnieć… Pełne szaleństwa i poczucia winy.

Jeśli nurtuje was pytanie czy to bardziej horror, czy baśń mogę powiedzieć wam jedno: wszystko zależy od tego, jak przeczytacie tę książkę. Nie wątpię jednak, że bez względu na to, jaką odpowiedź dla siebie w niej znajdziecie, będziecie lekturą oszołomieni i urzeczeni. Złowrogi Kuklany las chociaż króciutki, jest bardzo treściwy.

Ja mam apetyt na więcej.

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2022 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com