Alicya w Krainie Słów

Trwają prace techniczne nad stroną. Niektóre funkcję mogą nie działać poprawnie. Przepraszamy za utrudnienia.


Czytanie rzeczy różnorodnych sprawia największą przyjemność


Drogę gu­bią ci, którzy oglądają się za siebie


Nigdy niekończąca się groza...


Bler. Człowiek ze Światła! Poznaj POLSKIEGO SUPERBOHATERA!


Zapraszamy w pełną grozy podróż z mapą cieni


Czytam, bo lubię grozę


Chciwy dwa razy traci

Z Nelly Rapp poznaliśmy już konsekwencje społecznego odrzucenia i nieprzystosowania (Nelly Rapp i Frankensteiniak) oraz wyruszyliśmy na spotkanie z ludzką naturą, a dokładniej, z jej mroczniejszą stroną (Nelly Rapp i wilkołaki). W czwartej części przygód upiornej agentki przyjdzie nam zmierzyć się z czymś naprawdę nieprzyjemnym, co trawi ludzkość od wieków i z czym zapewne każdy z nas już się w życiu spotkał.

Jako, że większość ludzi jeździ na zakupy do supermarketów, małym sklepikom jest coraz trudniej się utrzymać. Związanie końca z końcem w ogóle graniczy z cudem, gdy na dokładkę taki mały sklepik jest zamieszkany przez złośliwego ducha, który przegania praktycznie każdego klienta, chcącego zrobić w nim zakupy. Co dziwne, właściciel biznesu Conny Curt nie wydaje się być tym faktem szczególnie przejęty. I chociaż nie prosi o pomoc, to Nelly zaatakowana przez ducha konserwami postanowiła sprawę zbadać. Kierując się naukami LENY-SLEVY przede wszystkim chce się dowiedzieć kim jest (a właściwie kim był) duch i czego chce. Podczas śledztwa, które prowadzi w nocy (całe szczęście towarzyszy jej wierny Londyn) dowiaduje się od nocnego stróża, że duch prawdopodobnie to Tulo Besman, dawny właściciel sklepu. Został on wygnany z miasteczka za to, że oszukiwał klientów i najwyraźniej ma tutaj jakąś niewyjaśnioną sprawę, skoro powrócił. Dziewczynka kolejny raz udowadnia swoją odwagę i wyrusza wprost na spotkanie z duchem, żeby się z nim rozmówić. Oczywiście dopina swego, ale to czego się dowiaduje nie brzmi najlepiej. Tulo mimo iż jego działania wydają się podłe w rzeczywistości próbuje odpokutować swoje winy, by móc zostać wreszcie wpuszczonym do nieba.

Tym razem nie duch okazuje się czarnym charakterem, tylko pazerność. Nieuczciwi sprzedawcy to niestety powszechny problem. Tulo, gdy jeszcze żył dał się opętać „żądzy złota”. Podobnie jak obecny właściciel sklepu Curt. Okazuje się bowiem, że ulec pokusom i zarazić się bakcylem chciwości może się każdy – nawet dobry człowiek. Jak na dziecięcy kryminał przystało, podczas lektury mali czytelnicy poznają normy społeczne. Zostaje także poruszona kwestia winy i kary, oraz zadośćuczynienia, na które nigdy nie jest za późno. Na szczęście – co również – wynika z historii Besmana na miłość również, gdyż za bramą strzeżoną przez Świętego Piotra wciąż ktoś na niego czeka.

Nelly chociaż jest małą dziewczynką dała już sobie radę z frankensteiniakiem i wilkołakami, więc tym bardziej żaden duch nie jest jej straszny. Jako, że potwory którymi się „zajmuje” zazwyczaj są dorosłe i zdecydowanie od niej silniejsze, polega głównie na swoim sprycie i inteligencji. Poza tym, to całkowicie „zwyczajna” dziewczyna. Taki sposób przedstawienia postaci sprawia, że dzieci pałają do niej sympatią i mogą się z nią utożsamiać. Dzięki niej zyskują przekonanie, że nie trzeba wcale mieć supermocy, by stawić czoła temu czego się boją. Nelly, zauważając wartość tam, gdzie inni jej nie widzą w nienachalny sposób przekonuje także małego czytelnika, że warto być otwartym na świat i próbować coś zrozumieć, zanim się to oceni i potępi. Każde jej działanie poprzedza więc dokładna analiza sytuacji. Wszystko podane z odpowiednią porcja humoru sprawia, że dzieci świetnie bawią się przy lekturze.

Nie tylko ze względu na pojawiający się w każdej części element nadprzyrodzony i błyskotliwe działania upiornej agentki, książki Martina Widmarka odniosły taki sukces. Równie ważna jest przykuwająca oko oprawa historii. Mamania postawiła na solidną, twardą okładkę (da się wielokrotnie intensywnie czytać) z fluorescencyjnymi elementami, które wprowadzają element zabawy. Krótkie rozdziały i spora czcionka sprawiają, że lektura nie męczy małego czytelnika. Żeby nie rozbudowywać nadmiernie tekstu, autor nie przesadza z opisami, całość historii dopełniają więc zabawne ilustracje Christyny Alvner. To dzięki nim od razu wiemy, że Curt to cwaniaczek – bo na takiego wygląda, a upaprany w mące duch, obraz nędzy i rozpaczy, od razu budzi w nas pozytywne emocje, mimo iż wiemy, że wygnano go za oszustwo.

 

Długich dni i zaczytanych nocy

Podążajcie za atramentowym królikiem!

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2017 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com