Alicya w Krainie Słów


Drogę gubią ci, którzy obracają się za siebie


Koniec nie nadejdzie


HIT lub KIT, czyli film tygodnia


Polecamy


Czytam, bo lubię grozę


Wieczór z rekinem #58 I ty zostań superbohaterką

Ostatnio uraczyłam was kiczowatym, ale jakże uroczym Dinosharkiem więc w tym tygodniu planowałam pokazać wam poważniejsze kino. No i prawie mi się to udało! Z naciskiem na słowo „prawie”, ponieważ niektóre z zaprezentowanych przez scenarzystów rozwiązań nie miały większego sensu – nawet jak na animal attack, czyli kino, któremu nie jest jakoś specjalnie po drodze z logiką. Na dokładkę seans pozostawił po sobie pewien niedosyt i wrażenie niewykorzystanego potencjału, ale do tego wrócę później.

Sequele tak już mają, że są pozbawione elementu zaskoczenia. Dokładnie na tę samą przypadłość cierpi Podwodna pułapka 2. Każdy kto widział poprzednią część doskonale wiedział czego się po filmie spodziewać. W ciemno, można było więc założyć, że bohaterowie utkną pod wodą, będzie im się kończył tlen, a wokoło nich będą krążyć głodne rekiny. Scenarzyści (odpowiedzialni także za poprzednią część) Ernest Riera i Johannes Roberts, zgodnie z naszymi oczekiwaniami, oczywiście nie postawili na oryginalność, więc gdybyśmy tak samo dobrze typowali numery totolotka, jak przewidzieliśmy ich pomysły, bylibyśmy już bogaci…

W Podwodnej pułapce 2 poznajemy nie przepadające za sobą przyrodnie siostry: niepopularną Mię (Sophie Nélisse) i popularną Sashę (Corinne Foxx, córka Jamie’ego Foxxa), które razem z dwiema koleżankami z klasy wybierają się na wagary do malowniczej laguny (zamiast jechać na „szkolną” wycieczkę). Okazuje się, że niedaleko znajdują się wejście do zatopionej metropolii Majów. Dziewczęta są w wieku w którym większości z nas wydaje się, że jesteśmy niezniszczalni i nieśmiertelni, więc niewiele myśląc zabawiają się w archeolożki amatorki i postanawiają zwiedzić labirynt starożytnego miasta. Gdy przez gapiostwo i nieuwagę dewastują jedną z podwodnych sal/komór, odcinając sobie drogę powrotną, odkrywają, że nie są tutaj jedynymi gośćmi. Korytarze patroluję bowiem głodne i ślepe rekiny.

Mamy tutaj wszystkiego więcej niż w pierwszej Podwodnej pułapce. Po pierwsze, zamiast dwóch bohaterek są cztery (plus dodatkowe osoby, które oczywiście znikają w paszczach rekinów szybciej niż pojawiły się na ekranie – muszę przyznać, że całkiem tu spory ruch jak na wymarłą, antyczną metropolię), po drugie, rekinów jest kilka. Po trzecie tlen zdaje się nie kończyć, po czwarte powierzchnia na której utknęły bohaterki to już nie jest ciasna, klaustrofobiczna klatka, ale niekończąca się plątanina korytarzy. Po kolejne: zewsząd atakuje widza panika i wrzask do potęgi entej – tak, że aż uszy więdną. Niestety, ów przesyt nie przekłada się na większe/ciekawsze doznania, ale sprawia, że film plasuje się oczko niżej niż poprzednik. To doskonały przykład na to, że więcej nie znaczy lepiej i, że tracąc wyczucie łatwo przeszarżować.

W budowaniu napięcia nie pomagają pozbawione osobowości postacie, których i tak nie rozróżniamy w mętnej wodzie, więc na dobrą sprawę momentowi nawet nie wiemy komu kibicować. W ogóle sprzeczki i decyzje bohaterek są dosyć irytujące, ataki paniki nienaturalne, a pokaz „mocy” w zakończeniu powoduje, że ręka sama wędruje w stronę czoła…Co gorsze, to zakończenie twórcy skopiowali z pierwszej części, czyli zerżnęli kiepski pomysł z SAMYCH SIEBIE! Czyżby nie dotarła do nich poprzednia krytyka? Albo nic sobie z niej nie zrobili i postanowili uczynić z tego motywu swój znak rozpoznawczy? Jedyne co ratuje ten film, to fakt, że jest po prostu ładnie zrobiony. Na plus są też oczywiście REKINY, które może nie pojawiają się zbyt często (a jeśli już, to zachowują się dosyć niemrawo), ale ich ogromne i poharatane cielska robią niesamowite wrażenie, gdy suną złowrogo przez mrok.

Jak większość filmów o rekinach (tak wiem, to się powinno leczyć) i ten oglądałam kilkukrotnie. Za każdym razem traciłam nim jednak zainteresowanie tak mniej więcej po godzinie. Resztę seansu wymęczałam wywracając co chwilkę oczami, podczas gdy z ekranu atakowały mnie wrzaski i porażające głupotą wyczyny nastoletnich superbohaterek. W ogromnym skrócie: ma kilka momentów, ale to przede wszystkim film nierówny, przewidywalny i z cząstkowym klimatem. Ewidentny skok na kasę.

Film dla każdego kto:

– myśli, że nie da się przeżyć kilku ataków rekina;
– lubi niezobowiązującą rozrywkę;
– lubi typować kolejność zgonów w filmie;
– chce zobaczyć, jak coś co przetrwało wieki nie ma szans w starciu ze współczesnymi nastolatkami;
– lubi nie lubić bohaterów i cieszy się, gdy giną;
– boi się nurkowania oraz głębokości i chce się upewnić w tym, że ten lęk jest słuszny;
– kiedykolwiek pomyślał, że mógłby zostać grotołazem-archeologiem-nurkiem-amatorem w jednym;
– lubi Roxette i filmy o ludziach obdarzonych nieprzeciętnymi „zdolnościami”;
– podobnie jak ja twierdzi, że „nie ważne jak i nie ważne co, grunt, że są rekiny”.

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2021 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com