Alicya w Krainie Słów


Drogę gubią ci, którzy obracają się za siebie


Koniec nie nadejdzie


HIT lub KIT, czyli film tygodnia


Polecamy


Czytam, bo lubię grozę


Rozmowa z Kazimierzem Kyrczem i Maciejem Szymczakiem w ramach projektu „Żertwa”

To, że SŁOWIAŃSKI HORROR Szymczakiem stoi, powszechnie wiadomo. A co pociąga w tej tematyce Kazimierza Kyrcza?

K.K. W moim przypadku potrzebę i poczucie słowiańskości dało mi dzieciństwo w dużej mierze spędzone na zabitej dechami wsi. To był szczęśliwy czas, w którym chłonąłem atmosferę minionego, byłem blisko z przyrodą, magią pór roku.

Miałeś już wtedy kontakt z jakimiś wierzeniami?

K.K. Raczej z przesądami albo – jak kto woli – z ludowymi mądrościami. Że czegoś się nie powinno robić, bo przyniesie pecha, a coś innego należy, żeby zapewnić sobie szczęście. Takie rzeczy jak plucie przez lewe ramię, czy zakaz przynoszenia czegokolwiek z cmentarza.  Akurat w tamtych stronach (okolice Piły) było sporo cmentarzy poniemieckich, o które nikt nie dbał, z popękanymi płytami nagrobnymi porosłymi mchem czy pordzewiałymi, połamanymi krzyżami. Z jednego z nich odpadł metalowy aniołek, którego wziąłem do domu, żeby rdza go całkiem nie zjadła…

Stąd pomysł na stworzenie postaci emerytowanego wojskowego?

K.K. Najlepsze pomysły bazują na życiu. Miałem to szczęście, że tuż przed tym jak zabraliśmy się za pisanie tego opowiadania, poznałem mundurowanego emeryta. Co prawda służył w policji a nie w wojsku, ale jest barwną postacią. Penetruje lasy, szukając powojennych pamiątek i bezimiennych grobów. Poza tym pięknie rysuje i maluje – na przykład ikony. Miałem go przed oczami, kiedy o nim pisałem… To bardzo pomagało wczuć się w tę postać.

Maćku, w twojej twórczości często poruszasz temat wykorzeniania słowiańskości z naszych ziem. Nie inaczej jest i tym razem. To najwyraźniej temat, który leży Ci na sercu…

M. Sz. Rzeczywiście, temat wykorzenienia słowiańskiej religii przez chrześcijaństwo wyjątkowo leży mi na duszy, to nie tylko kwestia zainteresowań, ale coś znacznie głębszego. Może kiedyś żyłem w tamtych czasach i doświadczyłem czegoś, co wywarło piętno na me kolejne wcielenia? Nie należy zapominać, ze Słowianie wierzyli w reinkarnacje, w odradzanie się przodków we własnym rodzie. Faktem jest, że okres schyłkowy pogaństwa, konflikt starej wiary z nową niezwykle mnie inspiruje i jest tematem mojej twórczości. Czytam nie tylko opracowania historyczne, ale także i średniowieczne kroniki. Moja nowa powieść będzie odnosić się do Żywotu świętego Otton, apostoła Pomorza. To moja wizja tej historii, jak rzeczywiście mogło przebiegać nawracanie tych ziem. Oczywiście w powieść wplatam dużo motywów nadnaturalnych, w tym pulpową grozę. Myślę, że powieść będzie intersująca i oryginalna.

Twoje pasje zaowocowały Słowiańskim Horrorom. Opowiedz nam trochę o swoim projekcie. Antologia Żertwa to już jego piąta (!) odsłona.

M. Sz. Owszem projekt Słowiański horror jest synteza moich zainteresowań, od dziecka interesowałem się zarówno mitologią słowiańską jak i szeroko pojętym horrorem. Można powiedzieć, że połączenie tych dwóch światów stworzyło moje literackie alter ego: Leśnyduch. Słowiański horror pełni również misję edukacyjną, to nie jest tylko rozrywka. Opowiadania stworzone przez rodzimych pisarzy mogą zainspirować rzesze czytelników do odkrywania rodzimych tradycji i wierzeń. Wielu z nich, nie mając wcześniej kontaktu ze słowiańską mitologią, może się nią zainteresować właśnie poprzez serię antologii, którą tworzę od paru lat. Tradycja i korzenie, z której wyrastamy jest ważna, im więcej ludzi ją pozna tym lepiej dla naszej kulturowej tożsamości. Nie przybyliśmy znikąd, nie narodziliśmy się nagle po chrzcie, nasze korzenie sięgają o wiele głębiej.

Ile czasu minęło od pomysłu do jego realizacji? Z tego co się orientuję, to od samego początku nie było problemów ze znalezieniem wydawcy.

M.Sz. Na ten pomysł wpadłem podczas tworzenia antologii Lustra Zbrodni, której pomysłodawcą był Piotr Ferens. W grupie pisarskiej, nadeszła moja kolei, aby przejąć pałeczkę lidera i wymyślić własną antologię. Ponieważ pomysł opowiadań w klimacie słowiańskiego horroru już od jakiegoś czasu tkwił w mojej głowie, wybór mógł być tylko jeden. Odezwałem się do Tomka Siwca, który zapalił się do wydania książki Krew Zapomnianych Bogów. I tak to się wszystko zaczęło.

A w jakich okolicznościach wpadliście na pomysł napisania wspólnie opowiadania?

M.Sz. Od dawna planowaliśmy napisać wspólny tekst, i tak jakoś wyszło, że padło na słowiański horror. Połączyliśmy ze sobą dwie historie, i tak powstało nasze opowiadanie. Emerytowany wojskowy to postać wykreowana przez Kazika, samotny ksiądz przeze mnie. Zestawiliśmy ze sobą obie te postacie umieszczając je we wrogim dla siebie świecie. Taki był początek, tekst zaczął żyć własnym życiem i popłynął we właściwym dla siebie kierunku.

Zdradźcie kilka szczegółów współpracy? Mieliście trudne chwile?

K.K. W moim przypadku to były chyba nie chwile, tylko tygodnie albo i miesiące. Kończyłem wtedy moją powieść i strasznie zamulałem z dopiskami. Bałem się, że Maciek nie wytrzyma i podziękuje mi za współpracę…

M.Sz. Z Kazkiem współpracuje się dość komfortowo, chyba rozumiemy się bez słów, nie było żadnych zgrzytów ani kłótni w którą stronę tekst powinien się rozwijać. Sam proces pisania przebiegał naturalnie, ja napisałem swój fragment, Kazik swój itd. Najwyraźniej dobrze się dopasowaliśmy.

Przyznam się Wam, że chciałam Was „złapać” i zaznaczać podczas lektury, który fragment jest czyjego autorstwa. Opowiadanie czytało się jednak tak płynnie, że o swoich niecnych zamiarach przypomniałam sobie dopiero po przeczytaniu całości…

K.K. Taki mieliśmy plan. Cieszymy się, że nam się udało.

Chciałam się  Was jeszcze zapytać o to, które z mitologicznych postaci są Wam szczególnie bliskie?

M. Sz. Czy któreś z mitologicznych postaci są mi szczególnie bliskie? Naturalnie nasi Bogowie i Boginie, którym oddaje część jako rodzimowierca. Z demonami nie chcę mieć za wiele do czynienia, gdyż te potrafią zaszkodzić człowiekowi. No, może poza sympatycznym domownikiem, który strzeże domu w którym mieszka.

A masz jakiegoś u siebie?

M.Sz. Albo mam, albo do reszty już sfiksowałem.

A jak się objawia? Obłaskawiasz go w jakiś sposób?

M.Sz.  Domownikiem opiekują się dzieci, co wieczór ofiarują mu szklankę mleka. Domownik jest pomocny w sytuacjach, kiedy coś ci w domu zaginie. Odpowiednio zachęcony odwdzięczy się mieszkańcom domu i znajdzie zgubę. Zaniedbany domownik potrafi być złośliwy, wtedy często psują się w domu różne rzeczy.

Czyli jednak trzeba zabiegać troszkę o te przychylność.

M.Sz. Owszem, nie ma nic za darmo.

Kazimierzu, a ty sympatyzujesz szczególnie z jakąś istotą?

K.K. Nie wiem, czy mogę stwierdzić, że dziwożony są mi bliskie… Na pewno jednak jedną z nich widziałem jako dziecko. Podczas wakacji u wujostwa chodziłem samopas po okolicy, aż trafiłem do jakiejś stodoły. Nie była zamknięta, więc zaciekawiony wszedłem do środka. I tam właśnie to się stało. Zobaczyłem podmywającą się nad miednicą szkaradę z pokonanymi przez grawitację i wiek piersiami. Uciekłem, ale ten przerażający widok został ze mną na zawsze.

A czy coś ze strony dziwożony Ci wtedy groziło? Wczytywałeś się w temat?

K.K. Podobno dziwożony czasami podmieniały małe dzieci… Możliwe, że ja też jestem podmieniony. To by wiele tłumaczyło.

Oj, tłumaczy. Któż inny mógłby powołać do literackiego życia kult Pufanka…;).

K.K. Pufanka z jego niejednoznacznością i co najmniej dwojgiem twarzy.

Jako policjantowi zdarzyło ci się podczas śledztwa trafić na ślad działalności jakiegoś kultu?

K.K Kultystów nie spotkałem, ale jako kurator społeczny trafiłem kiedyś do rodziny praktykującej inne wyznanie i ojciec mojej podopiecznej kilka razy usilnie starał się mnie przekabacić na swoją wiarę. Jako, że byłem wtedy kulturalnym młodym człowiekiem, znosiłem te próby indoktrynacji ze spokojem. Na szczęście koniec końców z odsieczą przyszła mi żona tego pana, która stanowczo zakazała mu dalszego dręczenia mojej osoby.

Może miałeś sprawę, której nie dało się logicznie wytłumaczyć?
K.K eee nie… na służbie nie.
Coś czuję, że nie mówisz wszystkiego 😉
Na zakończenie chciałabym jeszcze tylko dodać, że mam ogromną nadzieję, że macie w planach jeszcze jakieś wspólne projekty.
M.Sz. Z pewnością w przyszłości jeszcze coś napiszemy. Właściwie to mamy jeszcze jeden wspólny, tekst, znajdzie się on w niemieckojęzycznej antologii poświęconej Garbińskiemu.
K. K. Możliwe też, że weźmiemy się za bary z jakąś kryminalną historią… czas pokaże.
To trzymam kciuki żebyście się szybko za coś wzięli, bo dobrze się Was czyta.

 

 

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2023 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com