Alicya w Krainie Słów


Drogę gubią ci, którzy obracają się za siebie


Koniec nie nadejdzie


HIT lub KIT, czyli film tygodnia


Polecamy


Czytam, bo lubię grozę


Wieczór z rekinem #45 Apokalipsa, czyli: Fin, chroń królową!

Zdaję sobie sprawę z tego, że większość ludzi wyłącza takie produkcje po 10 minutach i nie traci na nie cennego czasu, ale skoro nie pokonała mnie pierwsza część Rekinada, to tym bardziej nie zrobi tego piąta. Poza tym, nie poddam się, bo, jak wiecie, mam przecież cel: zobaczyć wszystkie powstałe o rekinach filmy. A że po dopięciu swego najpewniej przestanę normalnie kontaktować i mój mózg się przegrzeje, to muszę wzruszając niedbale ramionami stwierdzić: „no cóż, bywa”. Takie po prostu jest ryzyko wpisane w ten projekt. Nie ma zmiłuj i do przodu.

Jak wiemy z czwartej części (Nich szczęki będą z tobą), scenarzystom nadal nie brakuje idiotycznych pomysłów i zagrożenie ze strony rekinowych tornad rośnie proporcjonalnie do wymyślanych przez nich głupot.  Dlatego też ludzkość – chociaż do tej pory jako tako radziła sobie z wodno-powietrznymi najeźdźcami – tym razem stoi już na krawędzi zagłady. I to ledwo. A skoro jest aż tak źle, to specjalizujący się w neutralizowaniu latającego niebezpieczeństwa, Fin Shepard wyrusza na posiedzenie NATO w Londynie, gdzie mają zapaść jakieś ważne w tym temacie decyzje. Tymczasem jego przyjaciółka Nova (założycielka tajnej organizacji seksownych wojowniczek walczących z rekinadami) odkrywa antyczną jaskinię w okolicy Stonehenge, w której znajdują się niezbite dowody na to, że ludzkość w przeszłości zmagała się już z rybnymi zjawiskami atmosferycznymi (i żaden mit nie przetrwał do naszych czasów?). Starożytni mieli jednak niezwykle potężny artefakt kontrolujący takie niepożądane zjawiska (niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego go ukryli i obwarowali licznymi pułapkami, zamiast, dla bezpieczeństwa, przekazywać go potomnym?). Nasi bohaterowie, gdy już w pocie czoła zdobywają ów niesamowity dinks, to oczywiście go aktywują. XXI wiek rządzi się jednak swoimi prawami i nic nie idzie zgodnie z oczekiwaniami: złośliwe rekiny porwą syna Sheparda (może ze względu na jego kask z płetwą wzięły go za swojego?) i nastąpi niewyobrażalnie WIELKIE BOOM.

Rekinado 5 (2017), o wdzięcznym podtytule: Efekt płetwiarniany, trzyma oczywiście poziom filmu „tak złego, że aż fajnego”, ale tym razem, niestety, podczas seansu nie było efektu WOW. Początek kolejnej przygody Shepardów, okazał się bowiem wyraźnie słabszy, nagromadzone nonsensy zamiast bawić irytowały mnie powtarzalnością (tak jakbym w kółko słuchała tego samego czerstwego żartu), ale na szczęście im dalej – zdecydowanie dużo dalej – było już tylko lepiej. Im bliżej końca filmu, tym bardziej byłam już w tę dziwaczną historię wkręcona i nie mogłam się od niej oderwać (egipski bóg z głową rekina – o tak!). Mimo to, co muszę z żalem przyznać, lekki niesmak pozostał.

Jeśli chodzi o tempo i dynamizm, to akcję w piątce podkręcono na maksa. Dzieje się bardzo dużo, bardzo szybko i chaotycznie do kwadratu. Właściwie, to trudno stwierdzić czy jakiekolwiek miejsce na naszej planecie nie zostało zdemolowane, jeśli nie przez rekinado, to przez walec w postaci rekinozilli. Nie da się niestety przeskoczyć samego siebie, więc nie tylko fabuła, ale i postacie, dostają tym razem lekkiej zadyszki. Idiotyzmy mimo chęci ich twórców nie szokują tak bardzo jak powinny, a wątek z różową April (wręcz PINK IRON WOMAN) już nie śmieszy lecz wprawia w zakłopotanie. Nawet Fin wypada bladziej, bo traci coś z charakteryzującego go w poprzednich częściach naiwnego magnetyzmu, typowego dla miłego chłopca z sąsiedztwa, który niechcący został superbohaterem (ale nie takim zwykłym, tylko od razu skrzyżowaniem Batmana, Hulka, Supermana i ciort wie kogo jeszcze). Na szczęście, jak już wspominałam, końcówka ratuje sytuację. Parsknęłam śmiechem widząc Fina, który rozpaczliwie przekonuje urwaną głowę, że „wszystko będzie dobrze, wyjdziesz z tego”, a jego nieoczekiwane spotkanie z niemogęwamzdradzićjakim synem, obiecuje naprawdę niezłą jazdę w kolejnej części.

Trzeba podkreślić, że pod względem efektów specjalnych piąta część bije poprzednie na głowę: rekiny nie są aż tak plastikowe, a zniszczenia wyglądają dosyć realistycznie. Tę ociupinkę łaskawszą dla oczu tandetę, zawdzięczamy większemu budżetowi. Bo co by nie mówić Rekinado jako świadomie zły film stało się fenomenem i na siebie zarobiło (nadal nikt nie wie JAK DO TEGO DOSZŁO). Co więcej, wiele znanych osób chciało/chce w tym szaleństwie wziąć udział. Na ekranie zobaczycie oprócz stałej ekipy, osobistości takie jak: Chris Kattan, Dolph Lundgren, Samantha Fox, Katie Price, Olivia Newton-John, Tony Hawk, Downtown Julie Brown, Jai Rodriguez, Cody Linley, Fabio i Caprice. Niektórzy oczywiście pojawiają się tylko po to by zaraz zginąć, ale muszę przyznać, że jeśli kiedykolwiek będą kręcić Rekinado 0 albo 7, to ja bym nawet dopłaciła, żeby mi dali rólkę. Nawet gdybym miała być tylko przekąskę dla latającego rekina…

Moim faworytem pozostaje część trzecia O rybia płetwa! (ta z kosmosem). Z niecierpliwością czekam więc na ostatnią odsłonę Rekinada. Liczę bowiem na to, że zakończenie serii będzie mocarne.

Ciekawostka: Syfy ujawniło tytuł piątej części w dniu, kiedy Donald Trump wycofał Stany Zjednoczone z porozumienia klimatycznego podpisanego w Paryżu. Hasło reklamowe filmu brzmi „Make America Bait Again”, które odnosi się do wyborczego hasła Trumpa „Make America Great Again”.

To film dla ciebie, jeśli:

– oczy nie wypłynęły ci podczas oglądania poprzednich części;
– masz w domu alkohol;
– chcesz zobaczyć film w którym to w wodzie trzeba ukrywać się przed rekinami;
– nie stać cię na wycieczkę dookoła świata albo pandemia popsuła ci szyki, z rekinadem zwiedzisz więc Londyn, Australię, Stonehenge, Egipt, Brazylię, Włochy i Japonię;
– nie jesteś ogromnym fanem Indiana Jonsa i ze spokojem możesz patrzeć jak Fin niszczy legendę;
–  chcesz poznać tajemnice starożytnych;
– potrzebujesz argumentów by przekonać dziecko do jeżdżenia na rowerze (rolkach, hulajnodze itd) w kasku;
– chcesz zobaczyć efekt skrzyżowania IRON MANA z lalką Barbie;
– widok Fabio Lanzoni w roli papieża nie wypali ci dziury w mózgu;
– nie zaskoczy cię nawet REKINOZILLA.

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2021 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com