Alicya w Krainie Słów


Drogę gubią ci, którzy obracają się za siebie


Koniec nie nadejdzie


HIT lub KIT, czyli film tygodnia


Polecamy


Czytam, bo lubię grozę


Wieczór z rekinem #24 Halle Berry pływa z rekinami

Ostatnio omawialiśmy dwie części Piekielnej głębi  (1999 i 2018), postanowiłam więc, że w tym tygodniu pozostaniemy w temacie. Tym razem zaliczymy jednak skok na główkę nie do „piekielnej” lecz do „śmiertelnej” (Śmiertelna głębia z 2012 roku, czyli Dark Tide). Nie będę ukrywać, że bardzo, ale to bardzo, ucieszyłam się, gdy przypadkowo trafiłam na tę produkcję, ponieważ, jak się już zdążyliście zorientować, zaleźć nakręcony całkiem na poważnie film z rekinami, to niezły wyczyn. A tutaj nareszcie mamy coś bez mutantów, eksperymentów i innych dziwactw. Zamiast nich sama natura, ludzka głupota i nurkująca Halle Berry. Czyż mogło się to nie udać? Ano niestety mogło.

Kate (Halle Berry), dokumentalistka i instruktor nurkowania w jednym, przez 10 lat obserwowała rekiny, zanim odważyła się wyjść z klatki z nimi popływać. Doskonale zna ich zwyczaje i mowę ciała, wie jak reagować i kiedy wiać, gdzie pieprz rośnie. Niekoniecznie wiedzą to osoby, które towarzyszą jej pod wodą. Pewnego pechowego dnia, zirytowany/głodny rekin zabija na jej oczach przyjaciela i współpracownika. Mimo przeżytej traumy, gdy stoi już na krawędzi bankructwa, nasza „zaklinaczka rekinów”, decyduje się zabrać na wycieczkę w poszukaniu żarłaczy, ekscentrycznego bogacza i jego syna. Nie gwarantuje, że pozwoli im wyjść z klatki, bo rekiny mają akurat okres godowy i są agresywne, ale też nie mówi kategorycznie „NIE”. Wyprawie towarzyszą liczne scysje i pyskówki, ponieważ a) płynie z nią jej mąż Jeff (w tej roli Olivier Martinez) z którym muszą sobie parę spraw wyjaśnić i na siebie nakrzyczeć b) bogacz nie jest zbyt „usłuchany” i bez pytania próbuje wychodzić z klatki c) relacje między, udowadniającym  na każdym kroku swoją męskość, biznesmenem a jego wrażliwym synem są dosyć napięte. Dopełnieniem rejsu jest sztorm, który zatapia łódkę, pozostawiając bohaterów na łaskę i nie łaskę, nie tylko oceanu, ale także pobudzonych rekinów.

Dominujące w produkcji konflikty – trudno bowiem nie zauważyć, że to na nie położono nacisk, skoro zajmują lwią część filmu – są niestety mało emocjonujące. Opierający się na nich i na traumie bohaterki aspekt psychologiczny filmu, zawodzi na całej linii. Nie przesadzę jeśli napiszę, że więcej napięcia i wiarygodnych relacji, fundują nam wenezuelskie telenowele. Gdy przychodzi w końcu co do czego, jesteśmy już wykończeni i nie obchodzi nas to czy Kate zejdzie się z Jeffem, a Luke dogada się z ojcem. Przed wszechogarniającą nudą nie ratują nas już nawet rekiny. A szkoda! Potencjał jaki drzemie w motywie starcia człowieka ze skrzelastą maszyną do zabijania, został po raz kolejny zmarnowany. I to przez co? Przez kiepskie proporcje… Wbrew nadziejom i oczekiwaniom obecność Halle, która próbowała tutaj pozować na podwodną Catwoman również nie pomaga. Poza tym fani jej wdzięków będą raczej zawiedzeni. Mało jej zobaczą w bikini.

Jeśli nie chcemy seansu uznać za stratę czasu, warto przymknąć na to wszystko oko i spróbować skupić się na historii zarozumiałego i egocentrycznego biznesmena, który uwielbiając ekstremalne rozrywki, marzy o poddaniu się ostatecznej próbie odwagi: chce nurkować z żarłaczami (do tej pory m.in. samodzielnie zoperował się na oceanie południowymi spędził tydzień w komorze dekompresyjnej, po tym jak utknął w morskiej rozpadlinie). To, co z powodu takiej chorej ambicji, przytrafia się jemu i innym uczestnikom rejsu, to surowa lekcja pokory. Bezwzględna natura pokazuje bowiem żałosnemu człowieczkowi, gdzie jest jego miejsce i ile znaczy bez swoich osiągnięć technologicznych i broni. Skazany na walkę z jej brutalnym majestatem sprowadzony zostaje do roli kawałka mięsa. To co jeszcze jest warte uwagi w Śmiertelnej głębi, to przeurocze podwodne ujęcia, które były częściowo nagrywane w legendarnym Pinewood Studios w Anglii. Natomiast sceny rozgrywające się na wodzie i z udziałem prawdziwych rekinów ekipa kręciła w Afryce (Kapsztad). Chociaż w kolejnych scenach nie pojawia się zbyt wielu płetwaistych morderców, to są one naprawdę dobrze zrobione.

W porównaniu ze Szczękami i Piekielną głębią (tą pierwszą oczywiście) omawiany dreszczowiec (któremu bliżej do dramatu) wypada dosyć blado. Warto jednak dać mu szansę. Każdy rekinomaniak powinien go zobaczyć, by mieć pełniejsze spojrzenie na rekinią kinematografię.

P.S. Nie znalazłam nigdzie potwierdzenia tej teorii, ale wydaje mi się, że Ronnie Christensen,  Amy Sorlie (scenarzyści) i John Stockwell (reżyser) inspirowali się nieco postacią Eugenie Clark (ur. 1922 roku), nazywanej „rekinią mamą”. Clark była pionierką w dziedzinie nurkowania z akwalungiem do celów badawczych, udowodniła, że rekiny są inteligentne i potrafią się uczyć. W 1981 roku odbyła także przejażdżkę na 15-metorwym rekinie wielorybim. A ostatni raz nurkowała w 2014 roku mając 92 lata.

Ciekawostką jest również to, że odtwarzający w filmie główne role Halle Berry i Olivier Martinez byli w prywatnym życiu parą, a poznali się właśnie na planie Śmiertelnej głębi. Zaręczyli się w marcu 2012 roku, pobrali w 2013 a rozwiedli w 2016 roku. Typowa hollywoodzka love short story.

To film dla każdego, kto
👉chciałyby sobie popływać z rekinami (bez klatki);
👉chce zobaczyć podwodną Catwoman;
👉jest bezkrytycznym fanem Halle Berry;
👉lubi patrzeć na to, jak natura pokonuje człowieka;
👉dzielnie chce „zaliczyć” wszystkie produkcje z rekinami, nawet te mało oryginalne i niezbyt emocjonujące.

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2020 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com