Alicya w Krainie Słów

Trwają prace techniczne nad stroną. Niektóre funkcję mogą nie działać poprawnie. Przepraszamy za utrudnienia.


Czytanie rzeczy różnorodnych sprawia największą przyjemność


Drogę gu­bią ci, którzy oglądają się za siebie


Nigdy niekończąca się groza...


Bler. Człowiek ze Światła! Poznaj POLSKIEGO SUPERBOHATERA!


Zapraszamy w pełną grozy podróż z mapą cieni


Czytam, bo lubię grozę


Lepiej uważaj: Licho nie śpi!

Michael Dougherty zaprezentował nam absolutnie genialną zabawę konwencją. Osobiście jestem w tej przewrotnej produkcji po prostu zakochana. Odkąd po raz pierwszy zobaczyłam Upiorną noc Halloween, ten szczególny wieczór bez niej dla mnie nie istnieje. Reżyser umiejętnie wykorzystał elementy grozy, czarnego humoru, magii a nawet kiczu, tworząc z nich obraz urzekający i nietuzinkowy. W ogóle nie dziwi mnie, że film otrzymał m.in. Nagrodę Publiczności Festiwalu SCREAMFEST.

Jednym z ogromnych atutów tej produkcji jest jej fabuła. Zamiast polegać na popularnym efekciarstwie, opowiedziano nam tutaj zgrabną historię, składającą się z pięciu wątków. Nie stanowią one zbioru sekwencji połączonych klamrą (jak to miało miejsce np. w All Hallows’ Eve), ale przeplatają się ze sobą w zaskakujących konfiguracjach. Tworząc spójną całość ukazują nam to wszystko, co jest najważniejsze w Halloween: grozę, humor i tandetę. Może taka tradycja, zasady i rytuały pachną lipą, ale  stanowią one przecież lek na towarzyszący ludziom od wieków strach. Zaniedbane sprawiają, że koszmar i makabra się urzeczywistniają i to już nie pod postacią nieszkodliwej atrapy, ale pełnokrwistego okrucieństwa, nawet jeśli podanego w kiczowatej oprawie. Pamiętajmy, że to co wydaje się niemożliwe, staje się realne właśnie tej szczególnej nocy. A nie sposób nie ulec jej czarowi podczas seansu, gdy ulice Warren Valley wypełniają się przebierańcami, dyniami, przeróżnymi dekoracjami i niezgłębioną tajemnicą.

Pierwszy epizod daje nam przedsmak tego co nas podczas seansu czeka. Przyjemny dreszczyk przebiega nam po plecach, gdy Emma (Leslie Bibb) zostaje sama. Bo czy może z tego wyjść coś dobrego? <Ty sobie kochanie posprzątaj w ogórku, a ja na górze już „odpalę” porno i na ciebie poczekam>. No cóż Henry (Tahmoh Penikett), to widać „prawdziwy mężczyzna”. Gdy po drzemce, bohater zdecyduje się swojej nieobecnej zbyt długo dziewczyny poszukać, przekonujemy się, że film nie będzie typowym horrorem. Zaskakuje nas także zakłócona chronologia zdarzeń. Z minuty na minutę, coraz bardziej zaintrygowani, wsiąkamy w kolejne obrazy. Początkowo powiązania poszczególnych wątków są dla nas niezauważalne: przypadkowo (a jednak nie) mijane postacie, niby niefortunny dobór słów, dobiegające z oddali wycie, zbyt wczesne zdmuchnięcie lampionu. Zazdroszczę tym, którzy będą oglądać ten film po raz pierwszy. Oni jeszcze nie wiedzą, jak potoczą się losy puszystego niszczyciela dyń Charlie’go (Brett Kelly), seryjnego mordercy Stevena (Dylan Baker), dzieci, które postanowiły zrobić koleżance Rhondzie (Samm Todd) psikusa w opustoszałej kopalni, Laurie (Anna Paquin), która szuka idealnego kandydata na „pierwszy raz” i zdziwaczałego jegomościa (pan Kreeg – Brian Cox), którego dopadnie – dosłownie i w przenośni – duch Halloween oraz przeszłość – i to tej samej nocy. By nie popsuć nikomu zabawy nie mogę nic więcej napisać. Dać się zaskoczyć bowiem, to główny sens pierwszego spotkania z Upiorną nocą, w której, jak się okazuje, nic nie jest oczywiste. Nie wszystko jednak da się wyłapać przy pierwszym podejściu. Może jestem mało spostrzegawcza, ale dopiero oglądając film po raz trzeci zorientowałam się, kim jest tajemniczy „podgryzacz”…

Upiorna noc Halloween to, zbiór wypieszczonych scen. Film urzekł mnie nie tylko baśniową oprawą ale również dbałością o detal, podkreśloną doskonałą pracą kamery. Ogromne wrażenie zrobiły na mnie także „wyciszające” ujęcia: liście spadające powoli z drzew, gałęzie trącane wiatrem, dopełnione budzącą niepokój ciszą i chrzęstem suchych liści pod stopami. Zwróćcie uwagę na worek pełen słodyczy niedbale ciągnięty po chodniku pośród szeleszczących liści, rozsypujące się cukierki, chlupot błota i grę świateł nad kopalnianym urwiskiem. Wizualnie i dźwiękowo – czysta magia, powoli i systematycznie budująca niezapominany klimat!

Mamy tutaj do czynienia z grupą aktorów, którzy zależnie od historii są protagonistami lub postaciami pobocznymi. Trudno wyodrębnić tutaj konkretnych antagonistów. Za to w każdej z opowieści pojawia się – gdzieś w tle – tajemnicza postać z płóciennym workiem na głowie. W ostatnim epizodzie pokazuje na co ją stać i co to znaczy sroga kara. Finał z jej udziałem robi wrażenie.

Film może i nie straszy. Został nakręcony z dystansem do tematów okołohorrorowych i sporą dawką czarnego humoru. Nie można jednak odmówić mu tego, że trzyma w napięciu – naprawdę nie wiemy, dokąd zaprowadzą nas pozornie utarte ścieżki. Najważniejsze, że udało się twórcom stale podtrzymywać zainteresowanie i ciekawość widza, który mimo chęci jest w stanie przewidzieć takiej a nie innej puenty. Jeśli ktoś ma ochotę na to, by jego ekran zachlapały hektolitry krwi i chciałby podziwiać latające wnętrzności – niech tego filmu nie włącza. Upiorna noc Halloween to produkcja z przymrużeniem oka. Dominuje w niej klimat baśni – aczkolwiek momentami bardzo mroczny – idealny do tego by spędzić przy nim ten szczególny wieczór.

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2017 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com