Alicya w Krainie Słów


Drogę gubią ci, którzy obracają się za siebie


Koniec nie nadejdzie


HIT lub KIT, czyli film tygodnia


Polecamy


Czytam, bo lubię grozę


Wywiad. Tomasz Siwiec

Dlaczego groza dla dzieci?

Szczerze mówiąc były dwa bardzo ważne powody. Pierwszy to taki, że groza dziecięca ma swój jedyny, niepowtarzalny urok. Jestem wielkim fanem „Gęsiej Skórki”, „Trzech detektywów”, czy serii: „Czy boisz się ciemności”. Niektóre historie znam już na pamięć, a i tak uwielbiam je oglądać, szczególnie z dzieciakami. Natomiast drugi powód jest dość osobisty. Jak wiesz od zawsze pisałem teksty z gatunku bardzo ciężkiego horroru. Był taki moment, że zrobiły się one dość widoczne. Boję się tutaj użyć słowa popularne, ale przypuszczam, że wiesz o co mi chodzi. Wówczas  pojawiło się sporo pochlebnych opinii od czytelników, ale wraz z nimi poszła również fala krytyki, w szczególności z portali, które traktowały brutalny horror jako nowotwór szeroko pojętej grozy. W ślad za tym poszły również jakieś prześmiewcze artykuły ośmieszające m.in. mnie personalnie oraz  moje teksty. Ja nigdy nie twierdziłem, że to co pisze, jest nazwijmy to – wysokich lotów. Wręcz przeciwnie. Jestem i zawsze byłem świadomy, że moje teksty, to jest taki punk rock horroru. Proste, energiczne i skierowane do konkretnej grupy fanów. Przez jakiś czas kompletnie nie przejmowałem się docinkami, ale w końcu przyszedł taki moment, że zacząłem się zastanawiać, czy faktycznie jestem takim beznadziejnym głupkiem? Bo skoro takie rzeczy może pisać każdy i nie ma w tym nic wyjątkowego, to może warto się nad sobą zastanowić.  Pomyślałem wówczas – a co by się stało, gdybym spróbował napisać coś w nieco innym gatunku? A może coś zupełnie innego niż brutalny horror. A cóż mogło być totalnie inne? Oczywiście najlepiej bajki. Jak postanowiłem, tak napisałem. Wraz z „Księgami kościotrupimi” pojawiły się jeszcze „Ekoopowieści…” oraz „Z krainy cienia – opowiadania niesamowite” czyli propozycja dla młodzieży. Już samym zaskoczeniem było to, że bardzo szybko znalazłem wydawcę. Wszystkie te książki zaczęły zbierać bardzo pochlebne opinie. A trzeba przypomnieć, że odbiorcami było zupełnie inne środowisko, niż właśnie to horrorowe. Nie wiem, czy było mi to potrzebne czy też nie, ale chyba wówczas przekonałem się do swoich racji na sto procent. To nie ze mną było coś nie „halo”. Coś sobie wówczas udowodniłem. A właśnie m.in. „Księgi kościotrupie” bardzo mi w tym pomogły.

Czym straszono cię w dzieciństwie? Czy jakaś historia wyjątkowo utkwiła ci w pamięci?

Ogólnie filmowym horrorem zaraziła mnie moja mama. Teraz twierdzi, że nie da rady ich oglądać, ale kiedyś było inaczej. Nie straszono mnie jakoś szczególnie w dzieciństwie. Bardziej sam siebie straszyłem. Choć były takie motywy, że w mojej miejscowości co wtorek odbywał się jarmark. Czasami słyszałem, że jak będę niegrzeczny, to wyląduje w worku i zostanę tam komuś sprzedany 🙂

Pamiętam jednak jeden motyw, który solidnie mnie wystraszył, ale nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego zrobił na mnie takie wrażenie. Dorwałem kiedyś  w swoje łapska komiks o nazwie, której nie do końca pamiętam, ale brzmiała ona chyba coś na kształt – „RORK”. Była tam taka scena, w której ktoś zostawił na podłodze ślady mokrych stóp. Niepokój budziło to, że ślady wychodziły ze ściany, która graniczyła z ogromnym urwiskiem skalnym. Czyli teoretycznie nikt nie powinien się tam tamtędy do domu dostać. A jednak, coś wylazło z morza, wspięło się po niemal pionowej ścianie i chodziło po domu, w którym wszyscy sobie smacznie spali. Pamiętam, że to mnie bardzo przeraziło.

Dlaczego „Księgi Kościotrupie”? I gdzie ten kościotrup na którego czekałam?

„Księgi Kościotrupie” ponieważ analogicznie mówiąc, gospodarzem „mojej” krypty jest właśnie kościotrup. Kościotrup jest pewnego rodzaju zabawnym wizerunkiem śmierci. Taka śmieszna, a jednocześnie niepokojąca postać. Stwierdziłem, że idealnie nada się do opowiadań dla dzieci. A co do drugiej części pytania: We wstępie przecież było wyraźnie napisanie, że czai się w ciemnym kącie twojego pokoju. Ja wiem, że on tam jest. „Stoi pod ścianą i patrzy”…

Czy miałeś kiedyś papugę i czy zbieżność imion jest przypadkowa?

Mam psy, rybki, patyczaki i ślimaki, ale papugi jeszcze nie miałem. Faktycznie imię papugi jest takie same jak imię mojej żony, jednak… A niech się dzieje! Rzeczywiście to imię nie było przypadkowe! 🙂

Czy spinner według ciebie to zabawka szatana bo jednak S(p)INNER?

Według mnie nie, ale wybór na niego padł dlatego, że potrzebowałem czegoś innego niż nawiedzone lalki, misie, których teraz pełno w świecie grozy. Spinner wydawał mi się dość współczesną i jeszcze mało wyeksploatowaną zabawką. Słyszałem jednak o pewnym nierobie duchownym, który niedawno ostrzegał rodziców i dzieci przed zgubnym wpływem tejże zabawki. Chyba było także o Hello Kitty i klockach Lego. Dziwie się, że takich ludzi nie izoluje się w zakładach psychiatrycznych. Tym bardziej, że te ich nawiedzone teorie w podły i niegodziwy sposób zatruwają beztroski świat dzieci.

W trzeciej opowieści „Ksiąg kościotrupich” pojawia się pewne warzywo. Co masz do sałaty?!

Zazwyczaj wkrajam rzodkiewkę, marchewkę dodaję troszkę oliwy, sól, pieprz i może jeszcze kapkę śmietany… A tak serio, to na początku tym złym warzywem miała być kapusta. To właśnie o kapuście chodzą różne dziwne plotki, w tym m.in. to, że dzieci z niej wyrastają. Nie chciałem jednak powielać tych plotek i w końcu padło na sałatę. Niektórzy mogą być nieco zdziwieni tym co wypisuję, ale uwierzcie – główka sałaty może okazać się bardzo niebezpieczna. Szczególnie, kiedy na niebie pojawia się pełnia…

Kiedy kolejna część Ksiąg i co w nich znajdziemy?

Druga część „Ksiąg kościotrupich” jest już dawno napisana. Została opracowana według drobnych wskazówek i sugestii obecnego wydawcy. Tym razem kościotrup opowiada trzy historie o zgubnym wpływie smartfonów oraz różnych aplikacji na życie naszych pociech. Jest także opowieść o płynącym rzeką liście w butelce, którego treść sprowadzi na nas klątwę oraz moja ulubiona opowieść o nawiedzonym bałwanie. Niestety na tę chwilę nie mam żadnych informacji, czy wydawnictwo zamierza wydać kontynuację „Ksiąg kościotrupich”. W zeszłym roku otrzymałem maila, abym zapytał na wiosnę…

W związku z tym zastanawiałeś się już nad szukaniem innego wydawnictwa? 

Wydaje mi się, ale to jest jedynie moje osobiste zdanie, że zarówno wydawca jak i patroni medialni, nie do końca skupili się na możliwości promocji tej książki. Zdążyłem naliczyć zaledwie dwie opinie, które mogły być wynikiem działań promocyjnych. Natomiast inne, które się pojawiły były wyłącznie moją inicjatywą. Nie chce uchodzić za marudę czy osobę, która za dużo wymaga, ale te liczby na serio, przy moich najszczerszych chęciach jakoś do mnie nie przemawiają. A skoro do mnie nie przemawiają, to jak miałyby przemówić do innych? Wydaje mi się, że w najbliższym czasie zapytam jeszcze raz, a potem w zależności od odpowiedzi podejmę stosowne działania.

Dziękuję za rozmowę!

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2020 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com