Alicya w Krainie Słów


Drogę gubią ci, którzy obracają się za siebie


Koniec nie nadejdzie


HIT lub KIT, czyli film tygodnia


Polecamy


Czytam, bo lubię grozę


Wieczór z rekinem #83 Niesamowite, jak bardzo paździerzowaty może być film o rekinach

Jeśli pamiętacie, to przy okazji Virus Sharka pisałam, że ląduje on na szczycie listy najgorszych filmów o rekinach jaki moje oczy miały nieszczęście do tej pory oglądać. I co tu dużo mówić: „zawirusiały rekin” właśnie został zdetronizowany przez Jurassic Shark: Aquapocalypse (2021).Gdybyście mnie zaskoczyli pytaniem o czym jest ten film, odruchowo odpowiedziałabym, że kompletnie o niczym. Pisząc opinię nie wypada jednak stosować aż takich uproszczeń, więc wycisnę z przemęczonych, szarych komórek odrobinę więcej.

Początek Jurassic Sharka II zaskakuje nas tyranozaurem drepczącym wesoło po plaży. Dinozaur znika jednak tak szybko, jak się pojawił, kończąc jako wykałaczka w paszczy wygłodniałego, prehistorycznego rekina. Jeśli po tym prologu nie wyłączycie filmu, to możecie mieć już pretensje tylko do siebie. Dostajecie w nim bowiem kwint esencję tego co czeka was dalej, czyli niestrawną porcję szkaradzieństwa. Jeśli uważacie, że sobie z nią poradzicie bo wiedzieliście Ośmiorkina, Dwugłowego rekina albo Rekinado, to oznacza, że nigdy jeszcze nie spotkaliście się z „dziełami” Marka Polonii i nie wiecie jak złe może być złe kino. Radzę wam zapamiętajcie nazwisko tego reżysera, bo to synonim kiczu, tandety, chłamu i szajsu w najgorszym wydaniu.

Po ostrzegawczym wstępie, następuje skok do współczesności i stajemy się świadkami trwającego zdecydowanie zbyt długo pokazu wdzięków, prężącej się w bikini dziewczyny, która, gdy w końcu zanurkuje – równie szybko, co dinozaur – znika w paszczy drapieżnika. Potem poznajemy dwóch chłopaków, z których jeden dorabia w porcie, a drugi, nerd, kupił sobie właśnie nowy aparat fotograficzny i śliniąc się, robi z ukrycia zdjęcia ładnym laskom na plaży. Od czasu do czasu na ekranie pojawiają się także dwaj śmiechowi pracownicy platformy wiertniczej, facet nieudolnie udający wilka morskiego nienawidzącego wody i agenci specjalni ds. rekina, pilnujący gdzie jest i co robi. Jak się domyślacie: są w tym kiepscy. Rekin bowiem zjada kogo chce, rozwala co chce i daje z płetwy w twarz – dosłownie – komu chce.

I to właściwie wszystko. Jurassic Shark II, to zlepek niepasujących do siebie scen, które łopaternie próbowano złożyć w całość. Improwizowaną najwyraźniej fabułę (chociaż to i tak za duże słowo) i niechlujny montaż dopełniają naprawdę kiepskiej jakości zdjęcia. W filmie nie pasuje do siebie po prostu nic: od odcienia wody, poprzez otoczenie, po kolor nieba. Zresztą, co tu dużo mówić, większość scen została nakręcona w tym samym miejscu co Virus Shark (czyli w szkole, która tym razem udaje platformę wiertniczą  i przy leśnym jeziorku, które tak jak ostatnio udaje ocean), a następnie poprzetykana dla urozmaicenia i wydłużenia losowymi ujęciami z plaży oraz jakiegoś portu. W ten sposób z 30 minut, które w zupełności by wystarczyły, robi się nagle rozdmuchane i przydługie 71. Jeśli o mnie chodzi, to wyrzuciłabym cały początek filmu i zostawiłabym tylko końcówkę ze zniszczeniem platformy, rekinimi jajami i ludzką przynętą na sznurku – bo tylko to się mnie więcej trzymało kupy.

Wierzcie mi, że jeśli ktoś ma chociażby minimalnie rozwinięty zmysł estetyczny, oglądanie filmów Marka Polonii sprawi mu fizyczny ból. A tym razem, nawet jak na standardy tego reżysera, efekty są niewyobrażalnie spartaczone. Rekin, który obowiązkowo ryczy i potrafi ukryć się na płyciźnie, wygląda jakby przypłynął do nas z jakiejś taniej gry komputerowej z lat 90. Jego ninja-ataki sprowadzają się do pokazywania nam zbliżeń gumowych zębów, czerwonych plam oraz potrząsania kamerą. Poza robionym w paincie CGI, budżetu wystarczyło jeszcze tylko na – aż dwie – gumowe kończyny… Skoro mówimy już o pieniądzach to przypuszczam, że koślawym „aktorom” w filmach Marka nikt nie płaci, a większość idiotyzmów, które wygłaszają, wymyślają na poczekaniu.

To jeden z tych filmów o których można w nieskończoność pisać, źle. Jak dla mnie – łowczyni kiczu i tandety – jest to perełka aż tak dziadowska, że momentami zabawna. Podczas seansu śmiałam się jednak głównie sama z siebie: że w swoich rekinich poszukiwaniach dotarłam w takie badziewiaste miejsce, jak to. Jeśli wystarczy Wam odwagi, to i Wy spróbujcie swoich sił. Czujcie się jednak ostrzeżeni, bo Jurassic Shark II, to widowisko dla prawdziwych koneserów.

Film dla każdego kto:
– miał ciężki tydzień i chce się zrestartować przy czymś niewyobrażalnie głupim;
– jest fanem zwichrowanej twórczości Marka Polonii;
– chce zobaczyć, jak się zastawia przynęto-pułapkę na prehistorycznego rekina;
– chce się dobrowolnie przez 71 minut poddać torturom;
– jest gotów na wstąpienie w kolejny krąg filmowego wtajemniczenia;
– chce zobaczyć kontynuacje Jurassic Sharka (2012);
– chce zobaczyć film, który detronizuje Virus Sharka i zdobywa podium w kategorii najgorszych filmów o rekinach;
– chce się przekonać jak złe może być złe kino.

 

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2021 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com