Alicya w Krainie Słów

Czytanie rzeczy różnorodnych sprawia największą przyjemność


Drogę gu­bią ci, którzy oglądają się za siebie


Nigdy niekończąca się groza...


HIT lub KIT, czyli film tygodnia


Polecamy


Czytam, bo lubię grozę


Cicho, cichooooszaa!

Pierwsze 2 minuty i 40 sekund wstępu przekonały mnie do tego, że chcę Grobową ciszę (Don’t speak) zobaczyć. W niecałe trzy minuty, w kilku przetworzonych na animację zdjęciach, reżyser Amadeu Artasona, przedstawił nam historię pewnej rybackiej osady: głównie jej pełną dostatku i obfitości przeszłość. Obserwujemy więc rybaków w trakcie połowów, a także podczas oprawiania i zabezpieczania zdobyczy. Następnie retrospekcje przenoszą się do górującej nad rybacką osadą rezydencji, w której pojawia się niepokojąca, mroczna postać, dwoje przerażonych dzieci i zwłoki kobiety. Twórcy skutecznie rozbudzili moją ciekawość. Zaczęłam zastanawiać nad tym, co mogło się tutaj stać i dlaczego od samego początku jestem przekonana, że ta historia jest bardzo smutna. W głowie zaczęły wykluwać mi się przeróżne scenariusze, w których pierwszoplanową rolę odgrywał mściwy oceaniczny demon/duch, rozgniewany pazernością rybaków. Zaintrygowana rozsiadłam się więc wygodnie na kanapie czekając na rozwój wypadków. Niestety z moich oczekiwań szybko pozostało niewiele, odkąd bowiem zaczęła się właściwa część filmu, każda kolejna minuta okazywała się torturą, która spychała mnie w otchłań rozpaczy.

Nadzieja na obejrzenie dobrego, niskobudżetowego filmu znikła jak kamfora, gdy na ziemię brutalnie sprowadziły mnie pierwsze wypowiedziane przez bohaterów kwestie. Nie dość, że płaskie i głupkowate, to jeszcze włożone w drewniane usta osób pozbawionych jakichkolwiek umiejętności aktorskich. Tych wyjątkowo antypatycznych bohaterów poznajemy, gdy wypoczywają beztrosko na jachcie. Mają jednak pecha i ich zabawa szybko się kończy. Muszą zejść na najbliższy ląd, gdy jedno z nich zostaje dosyć poważnie ranne w stopę. W pobliskiej rybackiej osadzie, która wygląda na opuszczoną i martwą, nie znajdują jednak oczekiwanej pomocy. Mieszkańcy nie chcą z nimi rozmawiać. Tkwią tylko ukryci w swoich domach, w kompletnej ciszy. Jedyne co radzą niechcianym gościom, to nie robienie hałasu i jak najszybszą ucieczkę w morze. Wszystko to wygląda co najmniej dziwacznie i powinno dać naszym bohaterom do myślenia. Oni, niczym jednak nie zrażeni nie dość, że się rozdzielają, to przeczesują okolicę nieustannie nawołując się i wrzeszcząc… Nie trzeba być geniuszem, żeby się domyślić, że od razu znaleźli się na celowniku kogoś, kto tak skutecznie terroryzuje miasteczko.

Gdy turyści wreszcie zrozumieją, że COŚ im naprawdę grozi i TO zagrożenie jest realne, podejmą rozpaczliwą walkę o przetrwanie. Będzie już oczywiście za późno na ucieczkę i w efekcie, zgodnie z oczekiwaniami widza, zaczną ginąć jeden po drugim. I chociaż aktorzy będą dwoić się i troić, nie będziemy im współczuć ani kibicować. Zamiast tego każdemu z osobna będziemy życzyć rychłej śmierci. Im szybciej bowiem się wykruszą tym szybciej pojawią się przed naszymi oczami upragnione napisy końcowe. To że nikt tutaj nie był w stanie wzbudzić w nas cieplejszych uczuć samo w sobie świadczy o poziomie aktorstwa, dlatego nie warto się nad tym bardziej rozpisywać.

Trzeba przyznać, że chociaż podana w tragiczny sposób, tajemnica wyspy, sama w sobie jest intrygująca. Początkowo nie wiemy, co się tutaj wydarzyło, skąd wzięła się obsesja ciszy, co robi tutaj duch dziewczynki i jakie motywacje ma morderca. I chociaż aktorzy drażnią, dialogi dobijają, a charakteryzacje pozostawiają wiele do życzenia, to czujemy potrzebę poznania tutejszych sekretów. A gdy już próbując skupić się na fabule, dobrniemy do połowy produkcji, to siłą rozpędu, damy także radę dotrwać jakoś do jej końca. Poza połechtaniem zwykłej, ludzkiej ciekawości (co prawda wystawionej na ogromną próbę) i artystycznymi retrospekcjami, dzięki którym udało się obejść niedostatki budżetowe, debiut Artasona nie ma widzowi tak naprawdę nic do zaoferowania. Jeśli więc nie musicie, to nie oglądajcie.

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2018 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com