Alicya w Krainie Słów

Trwają prace techniczne nad stroną. Niektóre funkcję mogą nie działać poprawnie. Przepraszamy za utrudnienia.


Czytanie rzeczy różnorodnych sprawia największą przyjemność


Drogę gu­bią ci, którzy oglądają się za siebie


Nigdy niekończąca się groza...


Bler. Człowiek ze Światła! Poznaj POLSKIEGO SUPERBOHATERA!


Zapraszamy w pełną grozy podróż z mapą cieni


Czytam, bo lubię grozę


Abrakadabra! A kysz!

Nawet jeśli nikt nie straszy dziecka tym, że jakaś czarownica przerobi je na pasztet, to i tak będzie ono odczuwało przed tą demoniczną postacią lęk. Pomijając fakt, że wiedźmy nabroiły przecież sporo w literaturze dziecięcej, to są po prostu odstraszająco paskudne: mają na gębach liszaje i krosty oraz wielkie haczykowate nosy. Na dokładkę noszą się w dziwnych szpiczastych kapeluszach, latają na miotłach i mają przeraźliwie skrzeczący śmiech. Komu na taki widok nie włączyła by się w głowie syrena alarmowa?

Sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje, gdy dziecko jest świadome tego, z kim ma do czynienia. Jeśli bowiem weźmiemy pod uwagę ugruntowany w naszych wyobrażeniach obraz potwornej wiedźmy, która porywa dzieci, następnie je tuczy, by w końcu ugotować lub upiec i ze smakiem pożreć, trudno dziwić się najmłodszym, że mają pietra, na samo wspomnienie o niej. Trudno również w takiej sytuacji odmówić dzieciom prawa do poznania możliwości obrony przed takim dzieciojadem. Na pewno poczują się bezpieczniej, gdy będą wiedzieć jakie wróg ma słabe strony i jak go szybko unieszkodliwić.

SPOKOJNIE. WSPARCIE JUŻ NADCIĄGA!

Jak pokonać czarownice? to zbiór zabawnych sposobów – zresztą zdradza to sam tytuł – na radzenie sobie z wiedźmami. Okazuje się, że warto mieć przy sobie pieprz by sypnąć nim w wielgachne nosy paskud, a miotła nie może równać się z odkurzaczem, który daje duże szansę na ucieczkę. Pomagają także dobre maniery, spryt, nieufność, myszy, własne przepisy i wycinki z gazet. Jeśli wykorzystacie wszelkie dostępne sposoby, a jakaś czarownica nadal będzie na was łypać okiem, pozostaje wam już tylko zamknąć książkę! Zgnieciona wiedźma już na pewno niczego nikomu nie zrobi. Swoją drogą, to bardzo ciekawy sposób na próbę wytłumaczenia dziecku, że świat fantazji i rzeczywistość to zupełnie dwa różne miejsca. Pokazuje, że strachy występują w literaturze i się z niej nie wydostaną, można je więc pokonać odkładając lekturę, gdy nas za bardzo przestraszy. Nie wiem jednak czy próba ta ma szanse powodzenia, gdyż dzieci nie „czują” granicy, są przekonane, że oba te światy się przenikają.

Z książki Catherine Leblanc i Rolanda Garrigue wynika, że czarownice pokonać bardzo łatwo i można się przy ty świetnie bawić. Niektóre z zaprezentowanych metod mogą się wydawać dorosłym głupawe, ale nie zapominajmy, że to nie oni są główną grupą docelową. W zawartej w lekturze błazenadzie nie ma niczego złego, rozbraja ona bowiem śmiechem dziecięcy lęk. Strach przed tym co mogą zrobić czarownice, a ubaw związany z tym, co dzieci mogą zrobić im, wzajemnie się przenikają i równoważą. Groteska i hiperbolizacja pomagają więc „zegzorcyzmować” najgroźniejsze sytuacje. Podkreślają to także ilustracje, na których karykaturalne wiedźmy co rusz padają ofiarami roześmianych i rozbawionych dzieci. Jeśli wasza pociecha nie ma fobii i nie dozna ataku paniki widząc całą masę wiedźm upchniętych w jednym miejscu, nie powinna się rysunków przestraszyć.

Autorzy zmyślnie zwracają nam uwagę na to, że wiedźmy mogą oszukiwać. Nie zawsze muszą być brzydkie, mogą się bowiem przebierać np. za księżniczki, albo życzliwe staruszki częstujące jabłkami (zatrutymi oczywiście). Jeśli jest się na wskroś złym, to piekielnie trudno udawać w nieskończoność kogoś dobrego. Dlatego prawdziwe oblicze „ukrytej wiedźmy” możemy odkryć, gdy ją dobrze poznamy. W ten sposób dziecko między wierszami dowiaduje się, że nie tylko „oczywiście brzydka” czarownica jest zła, że na zaufanie trzeba sobie zapracować i że intencje innych nie zawsze są dobre

Dziecku na pewnym etapie rozwoju, nie warto do upadłego tłumaczyć, że potwory nie istnieją i z poczuciem dobrze wykonanego obowiązku kazać mu spać przy zgaszonym świetle. Dla malucha bowiem czarownica jest tak samo realna jak tata i mama. Lepiej więc spróbować wejść w skórę dziecka i pomóc mu stworzyć własne rytuały pokonujące strach, podobne do tych zaprezentowanych w książeczce. Metody walki z potworami, podane z przymrużeniem oka, to całkiem dobry punkt wyjścia. Zwłaszcza, że młodsze dzieci (do których kierowana jest seria Strachy na lachy) lubią podejmować grę ze strachem i naigrywać się ze wszelkich potworów i demonów.

Długich dni i zaczytanych nocy
Podążajcie za Atramentowym Królikiem!

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2017 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com