Alicya w Krainie Słów


Drogę gubią ci, którzy obracają się za siebie


Koniec nie nadejdzie


HIT lub KIT, czyli film tygodnia


Polecamy


Czytam, bo lubię grozę


Lalka samo zło, odsłona trzecia

The Conjuring Universe to dojna krowa i póki będzie się to Hollywood opłacać, będzie tę krowę doić. Aż po wszystkich spinn-offach, prequelach, sequelach zostaną z niej już tylko mało atrakcyjne skóra i kości, które odejdą w zapomnienie. Za kolejne 10 -15 lat, albo i wcześniej, przyjdzie pora na remaki, bo komuś się przypomni, że kiedyś dało się na tym nieźle zarobić. Tak już jest i nie wiem, jaki musiałby nastąpić przewrót w kinie, żebyśmy tego uniknęli. Póki co, kręcą i będą kręcić. Mimo wszystko jednak patrząc na to co dzieje się tu i teraz, warto zastanowić się nad jednym: czy naprawdę nie można lepiej? Ciekawiej? Sensowniej? Czy w imię kasy trzeba zarzynać każdy dobry pomysł? Wiadomo, że o te oryginalne coraz trudniej, ale skoro zarabia się grube miliony, warto byłoby czasem wysilić trochę szare komórki i zaoferować widzowi „ciut więcej”.

Annabelle wraca do domu, to kolejna odsłona opowieści o znanej wszem i wobec upiornej lalce. Gdy pojawiła się w Obecności w 2013 roku, okazała się na tyle intrygująca, że zasłużyła na osobny film. Rok później mogliśmy więc podziwiać na srebrnym ekranie Annabelle (2014). Następnie postanowiono wycisnąć z tematu jeszcze trochę kasy i nakręcono Annabelle: Narodziny zła (2017). Produkcja, wbrew szumnym zapowiedziom, okazała się tworem do bólu przeciętnym. Zaprezentowana w niej geneza przebudzenia zła, sprawia wrażenie spisanej na odwal na kolanie. W moim odczuciu pozbawiona polotu treść stanowiła tylko pretekst do atakowania widza, niekończącymi się sekwencjami jump scen. Trzecia część, niestety, utrzymuje podobny poziom, jest lepsza jedynie od najsłabszych z całego uniwersum (chociaż to żadna sztuka biorąc pod uwagę, jak kiepskie są to filmy): Zakonnicy i Topieliska. Klątwa La Llorony. Tak czy siak więc Annabelle III wpisuje się na listę filmów kręconych po linii najmniejszego oporu, które sprowadzają się do bycia zabijającą czas, rozrywkową papką. Słuchamy więc głównie histerycznych wrzasków i oglądamy zabawę w kotka i myszkę z najwyraźniej średnio rozgarniętymi demonami. Te bowiem zamiast siać zło i zniszczenie, tak żeby widzowi poszło w pięty, sprawiają bohaterom kłopoty niczym krnąbrne i złośliwe kilkulatki. I tego wrażenia nie pomagają niestety zatrzeć poważne miny Warrenów, którzy zapewniają, że mamy tutaj do czynienia ze złem najgorszym z najgorszych i nie wolno z nim zadzierać. Co jednak dla mnie najsmutniejsze, to fakt, że produkcja nie wnosi nic, ale to absolutnie nic, do uniwersum, poza kolejnym tytułem do odhaczenia.

W jaki sposób Annabelle wraca do domu? Demonolodzy Ed i Lorraine Warrenowie odwiedzają dwie młode kobiety, terroryzowane przez mieszkającego w lalce demona i zabierają im ów przeklęty przedmiot, by zamknąć go w swoim Muzeum Okultyzmu, w odpowiednio zabezpieczonej, szklanej gablocie. Kilka miesięcy później muszą gdzieś na krótko wyjechać, zostawiają więc w domu swoją córkę Judy (Mckenna Grace) pod opieką nastoletniej Mary Ellen (Madison Iseman). Pech chce, że nasza odpowiedzialna opiekunka ma niezbyt odpowiedzialną przyjaciółkę Danielę (Katie Sarife), która niedawno straciła ojca i którą niezwykle interesuje działalność małżeństwa. Dziewczyna mierząc się z poczuciem winy i pragnąc nawiązać kontakt z nieżyjącym tatą, bez zapowiedzi wpada więc odwiedzić Judy i Ellen. Pozostawiona na chwilę sama, nie waha się nawet sekundy, tylko bezczelnie przetrząsa dom i chcący-niechcący uwalnia złe siły, w tym najgorszą z nich, czyli tę drzemiącą w paskudnej lalce. Uwolnione demony powinny rozpętać piekło, ale chyba po latach/miesiącach tkwienia w bezruchu, zapomniały jak się to robi i łapiąc zadyszkę, próbują wrócić do dawnej formy, testując swoje nadwątlone siły na bohaterkach (+ jednym zakochanym w Ellen chłopaku).

Akcja trzeciej odsłony „przygód” potwornej lalki, osadzona jest przed wydarzeniami z Obecności i Obecności II, czyli rozgrywa się w latach 60. I chociaż nie silono się tutaj na jakąś specjalną stylizację na epokę (mamy adekwatne stroje i nieco przygaszoną kolorystykę), to i tak nie ma czego się przyczepić, bo wygląda to wszystko wiarygodnie. Role Judy, Ellen i Danieli są niezbyt wymagające, i mimo iż postacie zostały ledwie naszkicowane (co współgra z prostą fabułą), są na tyle sympatyczne, że nie życzymy im źle. To na co również warto zwrócić uwagę to kontrast między sielankowością przedmieścia, zwyczajnością osadzonego w spokojnej okolicy domu Warrenów, a tym co znajduje się w jego  wnętrzu.

Reżyser Annabelle wraca do domu, Gary Dauberman, to ten sam jegomość, który napisał scenariusz m.in do nieszczęsnej Zakonnicy i obu poprzednich filmów o Annabelle. Co by nie mówić ten jego obecny reżyserski debiut jest bardzo opłacalny, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, jak niesłabnącą popularnością cieszy się The Conjuring Universe. Dziwi mnie jednak, że Gary, twórca bardzo mocno związany z uniwersum, postawił na aż taką bylejakość scenariusza i wykonania (tym razem został zarazem i scenarzystą i reżyserem), nie próbując w ogóle wzbogacić historii Annabelle. Zamiast tego postawił na schematyczne straszenie (cień na ścianie, skrzypiąca podłoga, wyskakujący w przewidywalnym momencie demon), zapominając całkowicie o budowaniu klimatu i napięcia, które, czego by o pierwszej części nie mówić, były w niej odczuwalne. I co jeszcze można mu zarzucić: samej lalki jest tu niewiele, całą robotę „odwalają” praktycznie inne uwolnione z artefaktów demony. Uniwersum zaczyna więc przypominać worek, do którego można wrzucić dosłownie wszystko. Pozostaje nam więc tylko czekać na kolejne spinn-offy o upiorzycy w bieli, Przewoźniku, piekielnym ogarze… wszak artefaktów u Warrenów mamy pod dostatkiem. Zresztą, nie ma co daleko szukać: we wrześniu 2020 roku ma odbyć się premiera Obecności III. Czekam więc jeszcze na Zakonnicę II i III oraz Topielisko II i III. No zaskoczcie mnie!

Podsumowując, Annabelle III oglądałam z obojętnością, jak na przeciętny mało oryginalny (teen?) horror przystało. Niedoskonałości tego filmu, to kwintesencja produkowanych obecnie na pęczki mainstreamowych tworów.  Jeśli więc macie ochotę na typowy, zapewniający kilka podskoków w fotelu lekki starszak, to nie będziecie zawiedzeni. Jeśli oczekujecie ciekawej, mrocznej historii, która pozwoli wam dotknąć istoty zła tkwiącej w upiornej lalce, będziecie rozczarowani. Mogłabym powiedzieć, że każda kolejna część Annabelle jest słabsza od poprzedniej, ale, jak dla mnie, dwójkę i trójkę można potraktować raczej na równi. W obu zmarnowano bowiem jej potencjał.

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2019 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com