Alicya w Krainie Słów


Drogę gubią ci, którzy obracają się za siebie


Koniec nie nadejdzie


HIT lub KIT, czyli film tygodnia


Polecamy


Czytam, bo lubię grozę


1. Groza dla dzieci. Dziecięce miejskie legendy

Mieliśmy takie swoje specjalne miejsce pod schodami w piwnicy.  W ciemnym kącie stał stary fotel niewiadomego pochodzenia, o ile dobrze pamiętam w kwiatki, a obok niego stylowy peerelowski, odrapany stolik. Osiedle jeszcze wtedy było młode, wyrosło pośrodku niczego i nijak nie pasowało do krajobrazu, w który nieelegancko się wcięło. Biegając po okolicznych nieużytkach znajdowaliśmy różne przedmioty i rośliny, które potem znosiliśmy do „naszego miejsca”. Spędzaliśmy tam naprawdę sporo czasu, wymyślając do czego wykorzystamy zdobyte skarby, snując plany na przyszłość, wymyślając kolejne lukratywne biznesy i opowiadając sobie wszelkiej maści straszne historie. Bo nie ma co ukrywać, groza i towarzyszący jej emocjonujący dreszczyk, fascynowała nas, jak i większość dzieci, od zawsze…

Owo miejsce przypomniało mi się podczas lektury Ksiąg kościotrupich Tomasza Siwca. Ponieważ zawarte w nich historie, to takie typowe dziecięce miejskie legendy, bardzo podobne do tych, które opowiadaliśmy sobie siedząc w piwnicy pod schodami. Kto wie, może to uwspółcześnione echa opowiastek, których autor słuchał w młodości albo takich które sam wymyślał?

Na wspominane KSIĘGI składają się trzy skierowane do młodszego czytelnika (9+) bajeczki z dreszczykiem. W pierwszej mamy do czynienia z wredną papugą, która posiada groźne umiejętności, w drugiej trzeba będzie zmierzyć się z nawiedzonym spinnerem, a w trzeciej przerazi nas mięsożerny potwór o wyglądzie sałaty. Każda z nich oprócz tego, że jak na literaturę przystało, pomaga oswajać lęki, uczy również, że zawsze należy być ostrożnym: nie ufać obcym, uważać na wszystko, co trafia nam się za darmo lub za bezcen, a także, że nie należy poddawać się w walce ze złem.

W literaturze grozy dla dzieci strach często równoważony jest przez śmiech. Tomasz zdecydował, że także pójdzie w tym kierunku. Dlatego bohaterowie jego opowiadań np. korzystają z okazji, że ich rodzice są niedysponowani z powodu złego zaklęcia i postanawiają bezkarnie zjeść wielki słoik nutelli, a jako broń przeciwko strasznemu potworowi wykorzystują słodkie, puchate króliczki. Dzięki tym zabawnym elementom mały czytelnik bez problemu odnajduje się w treści i chociaż czuje się zaniepokojony złowrogimi postaciami oraz całkiem realnymi dla niego niebezpieczeństwami, to nie aż tak żeby nie spać po nocach. Chociaż muszę się wam przyznać, że nie wiem czy jako dziecko nie przyglądałabym się uważniej sałacie…

Po książkę powinniście sięgnąć jeśli: czujecie irracjonalną niechęć w stosunku do sałaty, ale nie wiecie skąd wam się to wzięło; zgadzacie się ze stwierdzeniem, że s(p)inner to zabawka szatana; uważacie, że gadające papugi są okropne; w dzieciństwie lubiliście słuchać strasznych opowieści i nie macie nic przeciwko, żeby dzielić się takimi z waszymi pociechami.

P.S. Z pewnych źródeł wiem, że powstała druga część Siwcowych Ksiąg, pozostaje więc tylko czekać aż pojawią się ofercie – w serii ZŁOWIESZCZYCH DRESZCZY – Wydawnictwa Skrzat.

Wartości edukacyjne Licho nie śpi. Wystarczy chwila nieuwagi i można wpakować się w poważne kłopoty. Dlatego nie należy ufać obcym.
Koszmarkowatość Nie znajdziemy tutaj epatowania makabrą
Estetyka Czarno-białe ilustracje budują ponury nastrój
Pomysłowość

 

Oryginalne dziecięce miejskie legendy
Inne walory Zabawne odgromniki
Przystosowanie do wieku 8-9 latkowie powinni być usatysfakcjonowani

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2020 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com