Alicya w Krainie Słów

Trwają prace techniczne nad stroną. Niektóre funkcję mogą nie działać poprawnie. Przepraszamy za utrudnienia.


Czytanie rzeczy różnorodnych sprawia największą przyjemność


Drogę gu­bią ci, którzy oglądają się za siebie


Nigdy niekończąca się groza...


Bler. Człowiek ze Światła! Poznaj POLSKIEGO SUPERBOHATERA!


Zapraszamy w pełną grozy podróż z mapą cieni


Czytam, bo lubię grozę


Truskawkowe Noce

Zostanie komisarzem tokijskiej policji przed trzydziestką to wyczyn godny podziwu. Wyczyn dodatkowo niebagatelny, jeśli jest się kobietą. Reiko Himekawa ma jednak coś co wyróżniło ją na tle pozostałych pracowitych, ambitnych i błyskotliwych – intuicję. Dzięki niej – chociaż czasami jej decyzje wydają się kolegom po fachu nielogiczne i absurdalne, a pomysły niedorzeczne – łączy fakty pozornie oddalone od siebie o całe galaktyki i rozwiązuje beznadziejne sprawy. Jest zdolna, i niestety dla niektórych, niebezpiecznie skuteczna.

Najnowsza sprawa pani komisarz będzie dla niej szczególnym wyzwaniem. Nie dość, że do śledztwa dołączy nienawidzący jej mizogin Katsumata, to jeszcze ma ono w sobie coś niepokojącego. Reiko ma przeczucie, że porzucone niedbale pod żywopłotem zwłoki to nie efekt pojedynczego aktu okrucieństwa. I nie myli się. Ofiar jest więcej, a motywy dla których są torturowane i giną okażą się przerażające. Podjęty trop poprowadzi ją w głąb pokaleczonej ludzkiej psychiki, a zwłaszcza jej ciemnej, złowieszczej strony, która nie cofnie się przed niczym, by zaspokoić swoją żądzę zadawania bólu, przy okazji czyniąc z niego „piękny” akt krwawego performance.

Tetsuya Honda przeprowadza nas przez śledztwo Reiko z ogromnym wyczuciem, nie zdradzając zbyt wiele na raz, utrzymuje ciekawość czytelnika na stałym poziomie. Wymyślona przez niego intryga zaskakuje na każdym etapie. W Przeczuciu na pewno nie ma miejsca na nudę: porwani w wir akcji, oddajemy się bez reszty poszukiwaniom mordercy, nie zważając na upływ czasu. Chęć odkrycia tajemnicy pociąga nas bowiem tak samo mocno jak pannę Himekawę i podobnie jak ona porzucamy wszystko dookoła by rozwikłać zagadkę Truskawkowych Nocy. Muszę przyznać, że samo zakończenie mocno mnie zaskoczyło i to nie tylko ze względu na ostateczny wynik śledztwa lecz to jaką przyjęło ono formę. Początkowo nie rozumiałam dlaczego autor w pewnym momencie oddał pałeczkę aroganckiemu Katsumacie, a uczynił to niewątpliwie celowo. Prawda jest jednak taka, że chociaż Reiko jest niezwykle uzdolniona, to nienaturalne byłoby kreowanie jej na wszystkowiedzącą i wszystkomogącą – by być coraz lepszą musi po prostu wciąż zdobywać doświadczenie.

Oprócz opisów kolejnych tropów, przesłuchań, odpraw i analiz w powieści znajdziemy także fragmenty zdradzające nam wewnętrzne motywacje bohaterki, jej przeszłość i stosunki rodzinne. Dzięki nim poznajemy ją nie tylko jako policjantkę funkcjonującą w typowo męskim, napędzanym testosteronem, środowisku, ale także jako córkę, siostrę i przede wszystkim kobietę, która zmaga się z traumą. Nie znam Japonii na tyle dobrze by ocenić czy pewne zachowania i relacje zostały w Przeczuciu wyolbrzymione czy nie. Dyskryminacja i molestowanie w pracy nikogo – niestety!- nie zaskakują, zwłaszcza w kraju w którym rola kobiety – mimo zmian – nadal jest dosyć ograniczona. Jednak skala tych zjawisk (te połamane palce i ręce w tokijskim metrze) jest zatrważająca i pokazuje nam Kraj Kwitnącej Wiśni z zupełnie innej strony. Możliwe więc, że Honda słusznie wyeksponował w swojej powieści ten motyw, piętnując w ten sposób ciche przyzwolenie patriarchalnego społeczeństwa na przemoc wobec kobiet. Reiko Himekawa to z całą pewnością silny i donośny głos sprzeciwu.

Elementy do których mogłabym się przyczepić, to zbyt późno i zbyt nagła próba rehabilitacji (na szczęście nieprzesadzona) Katsumaty. Wydaje mi się, że lepiej odebrałabym tę postać, gdyby od początku przejawiała jakieś oznaki głębi. A tak, mężczyzna cały czas ukazywany dosyć jednoznacznie: jako nerwus, cham, cwaniak, arogant i mizogin, nagle przemawia do Reiko ludzkim głosem. Mam nadzieję, że takie „zagranie” będzie miało uzasadnienie w kolejnych częściach cyklu. Kolejne z czym miałam problem podczas lektury to dialogi. Miejscami miałam wrażenie, że bohaterowie mówią tak jakby nauczyli się swoich kwestii na pamięć. Nie było w nich miejsca na spontaniczność, nawet, gdy toczyły się pod wpływem silnych emocji. Rozumiem, że relacje społeczne w Japonii mocno skupione są na formie i konwenansach, ale sztywna kindersztuba i dobre maniery nie do końca mnie przekonały.

Przeczucie to fascynująca, intensywna i pobudzająca podróż wprost do serca Tokio. Nie dziwię się, że Tetsuya Honda został okrzyknięty „cesarzem japońskiego kryminału”. Czy jednak kryminały z Kraju Kwitnącej Wiśni zastąpią skandynawskie? Trudno to ocenić na podstawie jednej książki. Pisarze z północnej Europy powinni jednak mieć się na baczności.

Długich dni i zaczytanych nocy
Podążajcie za Atramentowym Królikiem!

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2017 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com