Alicya w Krainie Słów

Czytanie rzeczy różnorodnych sprawia największą przyjemność


Drogę gu­bią ci, którzy oglądają się za siebie


Nigdy niekończąca się groza...


HIT lub KIT, czyli film tygodnia


Polecamy


Czytam, bo lubię grozę


Rekin tkwi w szczegółach, mokrych szczegółach

Z dotychczas obejrzanych przeze mnie filmów o rekinach, ten prezentuje się jako jeden z najsłabszych i najnudniejszych. Winę za to ponosi zapewne na siłę wpleciony w fabułę dramat: utracona miłość, zbrodnia, przeszłość latarnika Fincha, jakaś klątwa sprzed lat, magiczna jaskinia, tajemna księga… Sporo tego. I owo pomieszanie z poplątaniem rozmywa fabułę zamiast elektryzować widza. Najwyraźniej twórcy za bardzo się spięli, potraktowali materiał zbyt serio i to się niestety na nich zemściło.

Tym razem bowiem – szok – rekin ginie juĹź na początku filmu. Byle śmierć nie powstrzyma jednak ludojada przed dokonaniem masakry i zemsty na dwunogich okrutnikach. Wraca więc pod postacią ducha (nietypowe ghost story) – nie wiem jak wy, ale ja się prawie wzruszyłam nad tą rekinią wendettą – i daje się mocno we znaki mieszkańcom Smallport. O dziwo to kolejny osobnik, ktĂłry świetnie radzi sobie na lądzie, ale inaczej niĹź płetwiaści bohaterowie z RekinĂłw z plaĹźy, Podwodnej bestii czy Ośmiorekina – ten nie pląsa jak baletniczka w promieniach słońca, tylko pojawia się tam, gdzie jest woda. W czasie kiedy grasuje, mordercze moĹźe stać się więc: wiadro, zraszacz, kałuĹźa, zabĂłjczo niebezpieczna staje się nawet rura pod zlewem, wanna, toaleta i urządzenie przeciwpoĹźarowe, o basenie nie wspominając… Panujące upały i palące ludzi pragnienie, rĂłwnieĹź daje pole do popisu naszej kreaturze, gdyĹź rĂłwnie śmiercionośny, co morskie głębiny, staje się łyk wody z plastykowego kubka… Czego by nie mĂłwić, film ma więc kilka śmiesznych momentĂłw.

Główni bohaterowie: Ava (MacKenzie Rosman), Cicely (Sloane Coe) i Blaise (Dave Davis), jako jedyni od początku nie ignorują niebezpieczeństwa – wszak jedną z pierwszych ofiar tajemniczego monstrum, jest ich ojciec. Dzięki determinacji i pomocy ekscentrycznego latarnika znajdują sposób na to by widmowy rekin wreszcie „spoczął w pokoju”. Zakończenie jest standardowo dosyć wybuchowe. Widać rekinów, jakimikolwiek zdolnościami by się nie wykazywały, nie da się inaczej pokonać.

Z założenia tego typu produkcji nie traktuje się serio. Sztuczność i tandetność jest ich cechą charakterystyczną. Niestety jeżeli twórcy kiczu zaczynają nas przekonywać do tego byśmy współczuli bohaterom, fundując im rozterki wewnętrzne, nic dobrego z tego nie wynika. Gdy elementy komediowe nie zazębiają się z resztą fabuły, widz nie wie po prostu „co autor miał na myśli” i traci zainteresowanie.

ReĹźysera, Griffa Fursta, ciągnie ewidentnie do dziwnych stworĂłw. Ma juĹź kilka przeciętniakĂłw animal attack klasy „Z” na swoim koncie. Z ich poziomem jest róşnie: jego Plaga podziemnych pająkĂłw (2012) nie powalała, ale Aleja AligatorĂłw (2013) wypadła juĹź zdecydowanie lepiej, końcĂłwka filmu wgniotła mnie nawet w kanapę. Rekin widmo (2013) jako nietypowe ghost story  na tym tle jest zwykłym średniakiem. ReĹźyser poczuł się juĹź na tyle pewnie, Ĺźe w zeszłym roku rzucił się nawet na głęboką wodę i postanowił nakręcić PRAWDZIWY horror. Mowa o Zagłodzonych (2014), o ktĂłrych miałam juĹź przyjemność pisać. Niestety film do udanych nie naleĹźy. PorĂłwnując rekiny, pająki i aligatory do ostatniej serio-produkcji: Furst lepiej zrobi kręcąc w pełni zamierzone absurdy i kicze, niĹź tworząc je przypadkowo…

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2019 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com