Alicya w Krainie Słów


Drogę gubią ci, którzy obracają się za siebie


Koniec nie nadejdzie


HIT lub KIT, czyli film tygodnia


Polecamy


Czytam, bo lubię grozę


Strzeżcie się leśnych stworzeń

Każdy, kto zna twórczość nieprzewidywalnego Tomasza Siwca wiedział, że w Skorkach taryfy ulgowej nie będzie i podczas lektury żołądki będą podchodzić czytelnikom do gardeł. Czasami zastanawiam się, co przedostaje się do wody w Suchej Beskidzkiej, bo z tego co widać nieźle to coś pobudza wyobraźnię. Całe szczęście, że owo coś nie zaczęło jeszcze wywoływać groźnych mutacji…

Tym razem wszystko zaczyna się od pieniędzy. Kreatury takie jak Zieliński są nam powszechnie znane. To typowy biznesmen-cwaniak zbijający kasę na przekrętach i krzywdzie innych, który nie cofnie się przed niczym, by tylko dopiąć swego. Wywózka toksycznych odpadów do lasu, to tylko jedno z nielegalnych przedsięwzięć, których się ochoczo podjął, ale jak się okaże, najbardziej kluczowe dla przyszłości jego i innych mieszkańców Suchej. Bowiem w miejscu, które wybrano na składowania zabójczych śmieci, pewna skorka (czyli inaczej cęgosz) postanowiła złożyć jaja. Ona i jej potomstwo pod wpływem działania trujących substancji, rosną w niewyobrażalnym tempie i wciąż są potwornie głodne. Jedyne co im smakuje i choć trochę je syci, to ludzkie mięso. Gdy w ich „rodzinnej” miejscowości kończy się pokarm, wyruszają w dalszą podróż i to nie w byle jaki sposób bo rozpędzonym pociągiem! W ten spektakularny sposób docierają do Częstochowy, a pech chce, że na Jasną Górę przybyły akurat także tysiące wiernych na coroczne uroczystości pielgrzymek rodzin Radia Maryja i przeciwni władzy demonstranci. Nie trudno odgadnąć, że szarża wygłodniałych skorek rozpęta tutaj niewyobrażalną rzeź. A to w jaki sposób ludzie będą próbowali poradzić sobie z gigantycznym problemem pójdzie niektórym w pięty.

Postacie stworzone przez Tomasza są bardzo różnorodne i, bez względu na to jak to zabrzmi, niezwykle barwne na swój parszywy i obrzydliwy sposób. Mamy więc m.in. zdradzonego męża, podłego biznesmena, podstarzałego dyrektora zboka, ruchającego zwłoki własnej matki pijaka, napalonego proboszcza, transwestytę-gwałciciela, maszynistów ukrywających potworną zbrodnię oraz kilka osobistości znanych nam bardzo dobrze z areny politycznej. Trudno nie wyłapać w tekście Siwcowego komentarza do obecnej sytuacji politycznej w Polsce, a także nie zauważyć jego stosunku do kościoła, który z wiarą dawno przestał mieć już cokolwiek wspólnego. Niezwykle ważny, jak dla mnie najważniejszy, jest także ekologiczny przekaz Skorek. Zmutowane robactwo, stworzone przez chciwość i głupotę najbardziej pazernego, tępego i niepotrzebnego gatunku na tej planecie, stanowią bowiem poniekąd odpowiedz wkurzonej natury na nasze krótkowzroczne i bezmyślne działania. Po cichutku niektórym życzę właśnie takiej katastrofy, bo może taki a nie inny odwet sprawiłby, że otwarliby oczy i zmienili swoje postępowanie.

Bohaterowie Skorków zostali „napisani” po to by zginąć i to na dokładkę w paskudnych męczarniach. Autor nie oszczędza nikogo: ani pożeranych żywcem ślicznych kobiet ani rozrywanych na strzępy niewinnych dzieci. Ofiarami nieokiełznanego żywiołu może bowiem stać się w takiej sytuacji każdy, bez względu na to czy jest czemukolwiek winny, czy nie: wobec gniewu i głodu skorek wszyscy są równi, wszyscy są tylko wrzeszczącym mięsem. Nie uświadczycie więc tutaj ani upudrowanej, przesłodzonej rzeczywistości, ratunku nadchodzącego znikąd, heroicznych czynów ani ocalających zbiegów okoliczności. Szkoda, że Skorki gwarantują nam zabawę tylko na góra godzinkę lub dwie, ponieważ cała opowieść jest dosyć krótka i pozostawia nas z lekkim niedosytem. Z dwojga złego jednak, zdecydowanie  lepiej, że mamy wciąż ochotę na więcej, prawda?

Każdy kto lubi gore, animal attack i twórczość Tomasza będzie zadowolony: nagromadzenie humoru, hektolitry krwi (a także wody święconej) i tony bebechów, a także stężenie patologii wszelakiej nie zawodzą. Fabuła także nie jest specjalnie skomplikowana. Skorki składają się z pojedynczych obrazów spinających historię, pozbawioną zbędnych wypełniaczy, w całość. Znajdziecie więc tutaj tylko to co istotne, czyli mocne uderzenie w żołąd. Jedyne do czego mogę się przyczepić to korekta, ponieważ kilkukrotnie w tekście potknęłam się o powtórzenia, które łatwo można było wyeliminować.

Długich dni i zaczytanych nocy.
Podążajcie za Atramentowym Królikiem!

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2019 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com