Alicya w Krainie Słów


Drogę gubią ci, którzy obracają się za siebie


Koniec nie nadejdzie


HIT lub KIT, czyli film tygodnia


Polecamy


Czytam, bo lubię grozę


27. Groza dla dzieci i młodzieży. Miasto potwór

Gdy odłożyłam przeczytaną książkę, westchnęłam sobie dosyć głośno. Niech wam się jednak nie wydaje, że z ulgą. To była mieszanka żalu i lekkiego rozgoryczenia. Bo czemuż książki dla młodzieży mogą być zwyczajnie mądre, napisane z błyskotliwym zacięciem, podczas, gdy większość tych dla dorosłych ociera się o przykry banał? Takie są widać „szalone” prawa rynku. Pozostaje mi się więc tylko cieszyć, że znalazłam kolejną pozycję, którą dam do poczytania córce, gdy podrośnie.

O czym jest Truchlin? Książka zaczyna się, gdy Jirko, niczym Czerwony Kapturek, pod nieobecność rodziców, postanawia zanieść swojemu dziadkowi jedzenie. Chłopiec zamiast przedzierać się przez niebezpieczny las, musi pokonać jednak zupełnie inny rodzaj wrogiej przestrzeni, a mianowicie kilka przecznic tajemniczego Truchlina. Jego dziadek mieszka bowiem w dzielnicy Pragi, w której od 100 lat nie działa elektryczność. Nie jeżdżą tutaj tramwaje, nie świecą latarnie, nie grają radia ani telewizory, a telefony nie łapią zasięgu. Dla współczesnego, uzależnionego od elektroniki, człowieka to coś zupełnie nie do pomyślenia. Mieszkańcy Truchlina są jednak do takiego stanu rzeczy przyzwyczajeni, a rzadko odwiedzający dzielnicę chłopiec (chociaż dziwi się, że ktokolwiek dobrowolnie chce tutaj mieszkać) traktuje tutejszą rzeczywistość, jak nieszkodliwe dziwactwo. Tym razem jego samotna wizyta w ponurym i mrocznym skansenie, skończy się niespodziewanymi kłopotami.

Okazuje się, że coś, co trzyma w ryzach Truchlin najwyraźniej przestało działać i ten zaczyna „wylewać się” poza swoje granice. Możliwe, że nie zatrzyma się aż nie pożre każdego kawałka Pragi, Czech, a może nawet całej planety! Jirko wraz z przyjaciółmi i dziadkiem staje więc do nierównej walki z czasem, przeszłością, która neguje postęp i złymi ludźmi, którzy próbuję zaistniałą katastrofę wykorzystać dla własnych celów. Nasi młodzi bohaterowie zmuszeni do odnalezienia się w świecie, który popsuli dorośli, by uratować sytuację, muszą więc wykazać się większą od nich dojrzałością. Oprócz niebezpiecznych przygód, Jirko, En i Tonda doświadczą także nieśmiało kiełkującego, pierwszego uczucia i wyniszczającej, ślepej zazdrości. Przekonają się więc o tym, że dorastanie nie jest łatwe…

Narracja podszyta fantazją, szczypta grozy, niebezpieczeństwo i przygoda, czynią z tej powieści emocjonującą podróż po zaułkach zabytkowej, niszczejącej dzielnicy. I chociaż podczas lektury trafiamy na parę dłużyzn i kilka miejsc, w których zawodzi nieco tempo akcji, to całość robi na czytelniku naprawdę dobre wrażenie. Zwłaszcza zakończenie, które nadaje historii głębszy sens, skłania do refleksji nad ceną jaką płacimy za postęp i przypomina o tym, że nie każdy chce żyć tak jak my i należy to uszanować.

Myślę, że powieść powinna spodobać się tak samo rozczytanemu dziesięciolatkowi, który lubi być poważnie traktowany (zagrożenie jest tutaj realne, a napięcie wręcz namacalne), jak i starszemu czytelnikowi, który lubi od czasu do czasu przypomnieć sobie, jak to było być nastolatkiem. Na uwagę zasługują także czarno-białe ilustracje doskonale oddające ducha poszarzałego miasta-truchła.

Długich dni i zaczytanych nocy.
Podążajcie za Atramentowym Królikiem!

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2021 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com