Alicya w Krainie Słów

Trwają prace techniczne nad stroną. Niektóre funkcję mogą nie działać poprawnie. Przepraszamy za utrudnienia.


Czytanie rzeczy różnorodnych sprawia największą przyjemność


Drogę gu­bią ci, którzy oglądają się za siebie


Nigdy niekończąca się groza...


HIT lub KIT, czyli film tygodnia


Polecamy


Czytam, bo lubię grozę


Komisarz Zgroza…Zbigniew Zgroza

Żałuję, że nie czytałam Lisa. Wtedy wiedziałabym jaką rolę w opowieści o superbohaterze, który postanowił użyć swoich mocy by kraść, a nie w służbie ludzkości, odegrał komisarz Zbigniew Zgroza. Pozostaje mi przypuszczać, że skoro „dostał” swój własny komiks to owa rola była znacząca. Zresztą policjant o takim nazwisku musi być nietuzinkową postacią, prawda?

„Nowego” Zgrozę w Lodzie dostajemy w młodszym wydaniu. Mamy więc okazję poznać z zupełnie innej strony człowieka, który w przyszłości zmierzy się z Lisem. Jak przystało na przedstawiciela kryminału noir nasz komisarz ma ponure oblicze, szorstkie usposobienie i problemy z relacjami międzyludzkimi. Żona Zbigniewa ma już dosyć ciągłego dobijania się o jego uwagę, ich związek, targany kolejnymi wrzaskami, żalami i pretensjami wisi więc na włosku. Bycie ojcem dla kogoś, kto nie potrafi okazywać uczuć, również jest sporym wyzwaniem. Z tym, że córeczka nie jest mu obojętna bohater zdradza się na naszych oczach (póki co) tylko raz. Paradoksalnie ów pojedynczy gest mówi nam o nim więcej niż nieustannie zacięta mina i zaciśnięte pięści. Oczywiście Zgroza nie tylko w życiu prywatnym jest męczącym „przeciwnikiem”, chyba mało kto chciałby mieć takiego jak on współpracownika. Szef go nie trawi, ale on na szczęście nie dba o jego przychylność. Nie stara się również o miano pracownika roku. Jedyne na czym mu zależy, to wolność w działaniu, bez względu na konsekwencje jakie może przynieść. Jego nowy partner, Bogdan Czerwiński – obowiązkowo na siłę przydzielony, gadatliwy żółtodziób – również szybciutko przekona się, że Zgroza to trudny przypadek i znalezienie z nim wspólnego języka nie będzie łatwe.

Akcja pierwszego zeszytu serii o Zgrozie nie ogranicza się do przybliżenia nam postaci niezłomnego komisarza, który ma wąsy, płaszcz i pali jak smok. Bohater zaczyna także nowe śledztwo w sprawie wyjątkowo brutalnego morderstwa, które skomplikuje się w nieoczekiwany sposób. Okazuje się, że rzeźnik, który torturował i zmasakrował (to i tak łagodnie powiedziane) staruszkę pozostawił dziwne wskazówki, zapraszając Zgrozę do swojej gry. Jakiej? Tego się niestety jeszcze nie dowiemy. Lód bowiem to zaostrzający apetyt antypast, zaledwie trzydziestostronicowe wprowadzenie do historii. A sądząc po tym do czego zdolny jest morderca, pełnej przemocy i krwawej.

Lód jak przystało na kryminał noir jest mroczną i brutalną pozycją. Kuba Ryszkiewicz, twórca scenariusza, otwarcie przyznaje, że inspiracji szukał nie tylko w kryminałach, Psach, ale także w podaniach ludowych i baśniach Andersena. Nic więc dziwnego, że w opowieści pojawia się Królowa Śniegu. Każdy kto zna tę baśń wie, że ważną rolę odegrały w niej lód, oczy i sposób postrzegania świata. Muszę przyznać, że Kuba mnie zaintrygował i mam nadzieję, że wkrótce będzie nam dane przekonać się w jakim celu andersenowy motyw został wpleciony w historię komisarza.

Od strony graficznej opowieść prezentuje się równie ciekawie. Ukazana w niej Warszawa lat dziewięćdziesiątych jest hipnotyzująco ponura i niepokojąca. Natrafiamy tutaj na sporo pustych przestrzeni i surowe zbliżenia, które dopełnia stonowana kolorystka. Dzięki mocnej kresce, Grzegorzowi Kaczmarczykowi udało się stworzyć naprawdę ciężką i „brudną” atmosferę (inspirację czerpał między innymi z filmów Siedem i Milczenia owiec). Alek Wałaszewski – odpowiedzialny za tuszowanie – całą pracę wykonał tradycyjnymi metodami, co bezsprzecznie pomogło w oddaniu ducha czasów, w których przyszło nam się wraz z bohaterami znaleźć. Jako, że Zgroza#1:Lód to spin-off Lisa, nie mógł za bardzo odbiegać od pierwotnego zamysłu, tak pod względem treści jak i wizualnie. Nad pracą Kuby, Grzesia i Alka czuwał więc Dariusz Stańczyk, twórca uniwersum. Przypuszczam, że musi być z końcowego efektu zadowolony, bo prequel robi wrażenie.

Długich dni i zaczytanych nocy.
Podążajcie za Atramentowym Królikiem!

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2018 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com