Alicya w Krainie Słów

Trwają prace techniczne nad stroną. Niektóre funkcję mogą nie działać poprawnie. Przepraszamy za utrudnienia.


Czytanie rzeczy różnorodnych sprawia największą przyjemność


Drogę gu­bią ci, którzy oglądają się za siebie


Nigdy niekończąca się groza...


Bler. Człowiek ze Światła! Poznaj POLSKIEGO SUPERBOHATERA!


Zapraszamy w pełną grozy podróż z mapą cieni


Czytam, bo lubię grozę


Bieg dla Słonia 24.06.2016

Wczoraj uczciliśmy po raz kolejny pamięć wspaniałego człowieka, Artura Hajzera, na nocnym Biegu dla Słonia. Nawet pogoda wie, że w taki dzień należy się spisać i nie wolno stroić fochów. Morderczy upał wieczorem więc nieco zelżał. Chociaż nie było rześko i miałam wrażenie, że przedzierając się przez gęste powietrze w ogóle nie posuwam się do przodu, było MEGA. Poza tym nie wypada myśleć o zmęczeniu, gdy na trasie mija cię człowiek z ogromnym ekwipunkiem w postaci plecaka. Szacun za wytrwałość i samozaparcie!

Biegowi dla Słonia towarzyszy bardzo szczególna atmosfera chociażby dlatego, że nie ma wcześniejszych zapisów, opłat, kolejek po pakiety sportowe, a trasę można pokonać w dowolny sposób (rower, hulajnoga, rolki – co kto ma i jak chce) bez pomiaru czasu. Kojarzy mi się to z powrotem do czystej przyjemności z biegania, którą gdzieś po drodze zdarza nam się zatracać. Nie o kolejne życiówki i przepychanie się łokciami przecież chodzi, ale o możliwość uczestniczenia w czymś, co aż kipi od pozytywnej energii. Co roku biegniemy dla Artura Hajzera, bo przecież chcemy o nim pamiętać. Dzięki ludziom takim jak on, świat jest naprawdę fajnym miejscem. O tym wspaniałym człowieku, który nie bał się żyć tak jak chciał i osiągać swoich celów możecie poczytać TUTAJ.

Organizatorzy wspaniale się spisali. Ukulali i wypalili tyle pamiątkowych medali ile było trzeba i – o bolączko kierowców wjeżdżających do Parku Śląskiego – zorganizowali podniesione szlabany przy wyjeździe. Dla uczestników udostępniono również szatnie i natryski, co przy wczorajszym tropikalnym klimacie było dla wielu zbawienne. W tym roku nie było z nami niestety Augusta Jakubika (Ci którzy go nie znają, mogą poczytać o nim TUTAJ), który akurat odbywa swój ponad 40 dniowy bieg z Rudy Śląskiej do Santiago de Compostela. Czyli co dzień pokonuje – bagatela – osiemdziesięciokilometrowy ultramaraton. Mamy nadzieję, że spisaliśmy się pod jego nieobecność i z przyjemnością obejrzy nagrania z naszym tegorocznym morzem światełek, które przetoczyło się wczoraj przez Park Śląski.

Do zobaczenia za rok!

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2017 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com