Alicya w Krainie Słów

Trwają prace techniczne nad stroną. Niektóre funkcję mogą nie działać poprawnie. Przepraszamy za utrudnienia.


Czytanie rzeczy różnorodnych sprawia największą przyjemność


Drogę gu­bią ci, którzy oglądają się za siebie


Nigdy niekończąca się groza...


Bler. Człowiek ze Światła! Poznaj POLSKIEGO SUPERBOHATERA!


Zapraszamy w pełną grozy podróż z mapą cieni


Czytam, bo lubię grozę


Bieg Leśne Run – edycja wiosenna 02.04.2016

Mimo, że w nocy był lekki mrozik, to sobota okazała się przepiękna – niosło mnie więc do Zabrza, jak na skrzydłach. Spragnione słońca organizmy mogły korzystać z jego dobrodziejstwa ile wlezie, a ja zaliczyłam swoją pierwszą, tegoroczną posiadówkę na trawie wśród stokrotek! Przekonałam się również, że bez zmian pozostaje moja ogromna słabość do imprez z cyklu Leśne Run!

Chociaż na tutejszy bieg przyjeżdża coraz więcej osób, to nadal ma on kameralny klimat. Spora w tym zasługa prowadzącego, który ma naturalny talent do pracy z mikrofonem. Dużo pozytywnej energii wprowadzają także dzieci, które z ogromną radością biorą udział w biegach dziecięcych (jest nadzieja dla narodu), a później losują nagrody – nawet jeśli otwarcie deklarują, że szukają numerku taty 🙂 Nie można zapominać, że odbywający się Zabrzu bieg ma także charakter charytatywny. Dochód z biegu dziecięcego zostaje w całości przekazany na pomoc 8 letniej Natalce, którą czeka jeszcze długa walka o zdrowie.

Wybitnie cieszy mnie również tak przyziemny fakt (to już ten wiek), że na terenie kąpieliska jest normalna toaleta i nie trzeba korzystać z toi toi. Nigdy nie ma również problemów ze znalezieniem miejsca parkingowego i zawsze jest dostępny depozyt. Trzeba przyznać, że ta osoba, która wpadła na to, żeby biegi organizować właśnie tutaj, miała nosa.

Niestety mam tym razem także kilka uwag pt. szanujmy się nawzajem. Na wstępie zaznaczam, że to jednostkowe sytuacje, które gubią się w tłumie. Większość startujących naprawdę potrafi świetnie się bawić. Może w przyszłości, przed startem organizatorzy mogli by szepnąć słówko o jednych czy drugich niepisanych zasadach?

Po pierwsze, gdy biegnie się grupą – bardzo wolniutko – to korkuje się drogę. A to z kolei utrudnia utrzymanie rytmu tym, którzy chcą biec odrobinkę szybciej. Jeśli więc nikt w tej grupie nie wie, że lepiej w takiej sytuacji biec po prawej stronie (bo może nie wiedzieć, żadna zbrodnia), to wypadałoby zareagować na okrzyki z tyłu, gdy ktoś woła „lewa wolna!”. Takie niby nic, a jednak robi komuś sporą różnicę.

Po drugie: wszyscy wiemy, że nie bez powodu kijkarze na starcie ustawiają się za biegaczami i nie chodzi wcale o to, że są wolniejsi, bo w wielu przypadkach jest wręcz odwrotne. Po prostu, gdy kijkarze ruszają, to tworzą mur, którego nie da się wyprzedzić inaczej niż „po krzakach”. Nikt nie chce także ryzykować, że oberwie kijami, które w fenomenalnym tempie tną powietrze. Piszę o tym tylko dlatego, że zirytował mnie pewien „ustawiaczo-przedstartowy” dialog. Zacytuję tylko fragmencik i już będzie wiadomo o co chodzi: wypowiedziane z kpiną „najwyżej będą nas omijać”. Serio? Apeluję o wzajemny szacunek. Pomyślmy chwilkę o innych i o tym by ktoś nie skręcił bez sensu nogi.

Do zobaczenia na edycji letniej 11 czerwca!

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2017 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com