Alicya w Krainie Słów


Drogę gubią ci, którzy obracają się za siebie


Koniec nie nadejdzie


HIT lub KIT, czyli film tygodnia


Polecamy


Czytam, bo lubię grozę


Wieczór z rekinem #4 Co powie ryba?

Gdy wybierasz się na wypoczynek nad jeziorem, to prędzej spodziewasz się, że podczas pluskania natkniesz się na Złoty Pociąg lub ewentualnie zatopiony na dnie od miliardów lat statek kosmiczny, niż na rekiny. No i to jest oczywiście błąd, bo człowiek wskakuje do wody kompletnie nieprzygotowany na spotkanie ze stadem mięsożernych drapieżników. Jak się szybko okazuje, to nie jedyna nauka jaką możemy uzyskać oglądając tę ambitną produkcję. Bowiem – co każda dziewczyna wie – o dobrego chłopaka jest strasznie trudno, więc gdy się już takiego ma, to trzeba na niego uważać i broń boże nie pozwalać mu angażować się w walkę z wściekłymi i głodnymi rekinami. Nie trudno się domyślić, że bohaterowie Wakacji z rekinami dostaną nieźle w kość, by widz mógł się tych dwóch rzeczy nauczyć. No cóż, cel uświęca środki…

Shark movies nie posiadają zbytnio skomplikowanych fabuł i w tym konkretnym przypadku nie jest nie inaczej. Całkiem przeciętna rodzinka postanawia wypocząć nad wodą, niestety niespecjalnie jej się ta sztuka udaje. Winni nie są temu jednak ani zbuntowana i tęskniąca za swoim chłopakiem Molly (ten wątpliwej jakości rycerz i tak robi jej niespodziewajkę i przybywa nad jezioro), ani skupiony tylko i wyłącznie na namierzaniu lasek w bikini Harrison. Wszystko psują wredne żarłacze tępogłowe! Skazani na stanie się bufetem turyści muszą poradzić sobie ze swoim nietypowym problemem sami, gdyż miejscowy szeryf nie rusza tyłka zza biurka, niedowierzając donosom o ataku wodnych morderców. Jedynie sklepikarz hobbystycznie gromadzący broń wszelką – im dziwniejsza tym lepsza – użycza  im swojego arsenału do walki z wrogiem. Ogólnie na ekranie nie dzieje się nic specjalnie odlotowego, ale mimo to ogląda się ten film bez większego bólu. Największym jego atutem  jest paradoksalnie to, że nikt się tutaj po prostu nie wysilał.

Reżyser Misty Talley swoje tytułowe rekiny potraktował po macoszemu: pływają sobie to tu to tam, nie mają jakiś nadzwyczajnych zdolności, a ich przybyciu nie towarzyszą żadne tajemnicze wydarzenia (nie licząc rzucanych do wody petard). Podarowano sobie także pseudonaukowy bełkot, którym zazwyczaj tłumaczy się widzowi TAKIE sytuacje. Chociaż obecność żarłaczy jest czymś szokującym, to właściwie zdają się być one pospolitym elementem tutejszego ekosystemu – taką „najzwyczajniejszą” w świecie anomalią.  Wszystko sprowadza się więc do prostej zasady: są, więc trzeba się ich pozbyć.

Tak po jednej, jak i po drugiej stronie trup ściele się gęsto, na ekranie paradują co jakiś czas laski w bikini, a aktorzy jednej produkcji zachowują się przewidywalnie niedorzecznie i opowiadają typowe banialuki. Wakacje z rekinami są tworem idealnym dla tych, którzy mają ochotę, bez zbytniego angażowania szarych komórek, oderwać się od szaro-burej zimowej aury za oknem.

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2020 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com