Alicya w Krainie Słów


Drogę gubią ci, którzy obracają się za siebie


Koniec nie nadejdzie


HIT lub KIT, czyli film tygodnia


Polecamy


Czytam, bo lubię grozę


Wieczór z rekinem #18 Ośmiorekin na gigancie

Niskobudżetówka niskobudżetówce nierówna. Najlepszym wyróżnikiem tych najtandetniejszych jest stopień upojenia alkoholowego niezbędny do ogarnięcia tego, na co się patrzy. Ośmiorekin jest jedną z tych produkcji, których na trzeźwo się nie ogląda. Przypuszczam, że pomysł skrzyżowania rekina z ośmiornicą, również powstał „pod wpływem” (albo ktoś bardzo lubił postać Urszuli z disnejowskiej Małej syrenki). Zastanawiam się w jakim stanie był Eric Roberts (znany np. z Mrocznego Rycerza), gdy zdecydował się zagrać w tej produkcji. Mam nadzieję, że jego obecność na ekranie zawdzięczamy przeogromnemu poczuciu humoru i dystansowi do samego siebie. Gorzej jeśli to efekt przegranego zakładu lub ktoś ma na niego hipergigantycznego haka….

Horrorów z rekinami powstaje sporo i na tle innych, o dziwo, ten wcale aż taki wyjątkowy nie jest. Widzieliśmy już przecież różne dziwne sytuacje, w których znalazły się te morskie stworzenia, np. w Rekinadzie, Rekinie zombie, Frankensharku, Rekinie widmo. Rekin z mackami nieszczególnie więc nas zaskakuje. W moim odczuciu to raczej cel dla którego go stworzono jest absurdalny i alogiczny. Jesteście gotowi, żeby go poznać?

Ten konkretny mutant, to efekt zabaw genetycznych, których podjęli się naukowcy Blue Water z Nathanem Sandsem (którego gra wspominany Eric Roberts) na czele. Mieli oni stworzyć idealną broń dla marynarki, która to zostanie wykorzystana w walce z somalijskimi piratami (ale to tak na serio?!). Na dokładkę broń praktycznie niezniszczalną, gdyż nie imają jej się kule, serwowane jej seriami z karabinów. Pech chce, że już podczas pierwszej samodzielnej „wycieczki”, czyli testu, stwór wymyka się spod kontroli. Od tego momentu morduje każdą dwunożną istotę jaką spotka na swojej drodze. Co gorsza nie tylko w wodzie, ponieważ całkiem nieźle radzi sobie również na lądzie, dostojnie spacerując na mackach….

Nieporadne sceny mordów, niedopasowane do całości efekty CGI, sprawiały, że chichotałam jak najęta. Zwłaszcza, że twórcy ewidentnie mieli problem z zachowaniem proporcji. Nie wiem, czy TO rosło w miarę jedzenia, ale raz hybryda była wielkości przeciętnego żarłacza białego, raz jawiła się widzowi jako przerośnięty mutant. Jeszcze trochę procentów i twórcom wyszła by z niego prawdziwa SHARKTOPUSZILLA. Przypuszczam, że podczas kręcenia filmu na planie musiała panować naprawdę wesoła atmosfera. Zwłaszcza, gdy aktorzy próbowali wczuć się w rolę i „bać się we właściwą stronę”, czyli wstrzelić miejsce, w którym później pojawi się – komputerowo naniesione – monstrum.

Jeżeli w innych recenzjach czepiałam się miernego aktorstwa, to przepraszam. Jeżeli wytykałam nielogiczności w fabułach, to jeszcze bardziej biję się w pierś. Tutaj trudno w ogóle mówić o „aktorstwie”, a czegoś takiego jak fabuła właściwie nie ma: chodzi tylko o to, że stwór jest nieustannie głodny i trzeba go „wybuchnąć”. Ośmiorekin to produkcja tak zła, że można jej przyznać w tym zakresie mistrzostwo. Czyli jak dla mnie ten film to megabomba i polecam go wszystkim lubiącym takie dziwactwa.

Tak dla przypomnienia:

  1. Ośmiorekin 2010
  2. Ośmiorekin kontra pterabarakuda 2014
  3. Ośmiorekin kontra wilkorka 2015

Zobacz również:

COPYRIGHT © 2020 ALICYA.PL

STRONY INTERNETOWE I REKLAMA:Distort Studioswww.distortstudios.com